Siedmiu żołnierzy sił koalicji zginęło w Afganistanie. Lecieli śmigłowcem transportowym Chinook, który rozbił się na południu tego kraju. Talibowie twierdzą, że zestrzelili helikopter z granatnika, choć dowództwo wojsk NATO tego nie potwierdza. Polaków nie było na pokładzie.
Zginęła cała pięcioosobowa załoga helikoptera i dwóch pasażerów. Rzecznik talibów Jusuf Ahmadi oświadczył, że śmigłowiec został zestrzelony przez rebeliantów w dystrykcie Kajaki w prowincji Helmand. To właśnie tam ostatnio toczyły się ciężkie walki wojsk NATO z talibami.
IAR dowiedziała się, że na pokładzie śmigłowca Chinook nie było polskich żołnierzy. Ale dowództwo sił koalicji nie podało, jakiej narodowości były ofiary. W prowincji Helmand najwięcej stacjonuje Brytyjczyków.
Chinook to wielki śmigłowiec transportowy. Może zabrać na pokład nawet czterdzieści osób i ciężki sprzęt.
W Afganistanie służy około 1,2 tysiąca polskich żołnierzy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl