Japończyk spod Tokio właśnie wracał z pracy do domu. Jechał rowerem. Nagle niebo pociemniało i rozpętała się burza z piorunami. Jeden z nich trafił w... metalowe oprawki okularów. Mężczyzna wyszedł z tego prawie bez szwanku.
Grzmoty i pioruny rozszalały się w mgnieniu oka. Japończyk nawet nie zdążył pomyśleć o tym, żeby gdzieś się schronić przed burzą. Nagle jeden z piorunów uderzył z wielką siłą prosto w jego metalowe oprawki okularów. Potem przeskoczył na ramę roweru i tą drogą przeszedł do ziemi.
Całe szczęście, że mężczyzna wyszedł z tego niemal bez szwanku. Skończyło się tylko na niewielkich poparzeniach. Nie musiał nawet zostać w szpitalu. I podobno rozważa porzucenie roweru na rzecz komunikacji miejskiej, gdy będzie wracał z pracy do domu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl