Przez wieki zapasy były formą rozrywki w Gambii i Senegalu. W przeszłości walki organizowano w celu zademonstrowania potęgi wsi. Nie walczono za pieniądze. Zwycięzcy wystarczała chwała.
Żeby stanąć do walki, trzeba było ćwiczyć przez lata. Ale jeśli już któryś z zawodników poznał kunszt zapasów, wchodził do elitarnego kręgu tych, którzy mieli honor bronić dobrego imienia wioski. Walki poprzedzał cały rytuał. Zawodnicy polewali się świętą wodą, która dodawała im sił. Tarzali się też w piasku, aby odczarować miejsce pojedynku.
Obecnie - niestety - zapasy się skomercjalizowały. Zapaśnicy mają doradców, trenerów i menedżerów, a także ustalony kalendarz zawodów. Wioskowe place zostały zastąpione przez drewniane amfiteatry z miejscami do siedzenia. Zmagania zapaśników może podziwiać więcej kibiców, oczywiście za pieniądze. Choć jedno pozostało niezmienne, jak przed wiekami - trud zawodników i piasek pod ich stopami.