Szefowa niemieckiego rządu omawiała w poniedziałek wieczorem w Berlinie kwestie konstytucji z prezydentem Litwy Valdasem Adamkusem oraz premierami Włoch i Węgier - Romano Prodim i Ferencem Gyurcsanym.
Pytana, jak zamierza rozwiać sceptycyzm Polaków wobec traktatu, Merkel zastrzegła, że "każdy kraj ma swoje cele i każdy musi być gotów do pewnych kompromisów". Liczy, że jej rozmowy z Polską spowodują, iż spotkanie na szczycie w Brukseli przebiegnie dobrze.
Zdaniem prezydenta Węgier, Unia jest wspólnotą polityczną, a dopiero w dalszej kolejności gospodarczą. Polska nie może liczyć na poparcie Węgrów, bo - jak popwiedział prezydent - Budapeszt nie chce podejmowania na nowo dyskusji o sposobie podejmowania decyzji i podwójnej większości.
Premier Włoch ocenił zaś, że kraje UE "znacznie" zbliżyły się do celu, jakim jest uchwalenie konstytucji. Ambitne reformy są potrzebne, gdyż w przeciwnym wypadku Unia będzie się cofać. Prodi zastrzegł, że przyszły kompromis nie może naruszać podstawowych zasad Wspólnoty.
System liczenia głosów poprzez podwójną większość przewiduje, że decyzja wejdzie w życie, jeśli opowie się za nią więcej niż połowa mieszkańców Unii oraz więcej niż połowa państw członkowskich. Polski rząd obawia się, że taki system faworyzuje duże państwa.