Dziennik Gazeta Prawana logo

O co chodzi w sporze o unijny pierwiastek

13 października 2007, 15:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jose Manuel Barroso ma nadzieję, że w kwestii sposobu podejmowania decyzji w Unii uda się dojść do kompromisu, tak przewodniczący Komisji Europejskiej mówi w wywiadzie dla DZIENNIKA. Często pada słowo: pierwiastek. O co chodzi? Wyjaśnia to DZIENNIK.

- Szczyt Unii Europejskiej, który odbędzie się 21 i 22 czerwca w Brukseli, podejmie decyzję, jakie problemy muszą znaleźć się w mandacie negocjacyjnym, czyli liście spraw, które w najbliższych miesiącach będą dyskutowane na konferencji międzyrządowej.

- Szczyt Unii Europejskiej to narada szefów państw lub rządów. Natomiast konferencja międzyrządowa to seria spotkań przedstawicieli państw członkowskich. Mają oni wynegocjować nowy traktat konstytucyjny Unii.

- Nowa unijna konstytucja ma powstać w miejsce traktatu konstytucyjnego UE zatwierdzonego przez przedstawicieli 25 państw członkowskich w 2004 r. Traktat ten nie wszedł w życie, bo - po przyjęciu go przez 19 państw - został odrzucony w referendach we Francji i w Holandii. Wtedy pozostałe kraje, m.in. Polska, zawiesiły głosowania w sprawie jego ratyfikacji. Traktat zawiera podstawowe postanowienia dotyczące Unii, m.in. przewiduje wprowadzenie nowego sposobu głosowania w Radzie Ministrów Unii Europejskiej, tzw. podwójnej większości.

- System podwójnej większości zakłada, że do podjęcia w Radzie decyzji potrzeba głosów 55 proc. państw, w których mieszka co najmniej 65 proc. ludności Unii. System ten promuje kraje z największą i najmniejszą liczbą ludności, jest natomiast niekorzystny dla państw średnich takich jak Polska.

- Polska nie zgadza się na przyjęcie tego systemu, najchętniej zostałaby przy obecnie obowiązującym systemie nicejskim, który jest dla nas najkorzystniejszy. Według niego każde z państw ma określoną liczbę głosów w zależności od liczby ludności. Jednak są one tak liczone, że państwa z największą liczbą mieszkańców mają niewiele więcej głosów niż państwa średnie. Na przykład najludniejsze Niemcy mają 29 głosów, Polska 27, a niewielka Litwa (3,6 mln) - 7.

- Rząd Jarosława Kaczyńskiego wysunął kompromisową propozycję tzw. systemu pierwiastkowego. W systemie tym głos każdego kraju jest obliczany na podstawie pierwiastka kwadratowego z liczby ludności. I tak 80-milionowe Niemcy miałyby w Radzie 9 głosów, a 38-milionowa Polska 6. Korzystają na tym średnie państwa. Teraz Polska walczy o to, aby na brukselskim szczycie włączono system głosowania w Radzie UE do mandatu negocjacyjnego konferencji międzyrządowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj