- Szczyt Unii Europejskiej, który odbędzie się 21 i 22 czerwca w Brukseli, podejmie decyzję, jakie problemy muszą znaleźć się w mandacie negocjacyjnym, czyli liście spraw, które w
najbliższych miesiącach będą dyskutowane na konferencji międzyrządowej.
- Szczyt Unii Europejskiej to narada szefów państw lub rządów. Natomiast konferencja międzyrządowa to seria spotkań przedstawicieli państw członkowskich. Mają oni wynegocjować nowy traktat
konstytucyjny Unii.
- Nowa unijna konstytucja ma powstać w miejsce traktatu konstytucyjnego UE zatwierdzonego przez przedstawicieli 25 państw członkowskich w 2004 r. Traktat ten nie wszedł w życie, bo - po
przyjęciu go przez 19 państw - został odrzucony w referendach we Francji i w Holandii. Wtedy pozostałe kraje, m.in. Polska, zawiesiły głosowania w sprawie jego ratyfikacji. Traktat zawiera
podstawowe postanowienia dotyczące Unii, m.in. przewiduje wprowadzenie nowego sposobu głosowania w Radzie Ministrów Unii Europejskiej, tzw. podwójnej większości.
- System podwójnej większości zakłada, że do podjęcia w Radzie decyzji potrzeba głosów 55 proc. państw, w których mieszka co najmniej 65 proc. ludności Unii. System ten promuje kraje z
największą i najmniejszą liczbą ludności, jest natomiast niekorzystny dla państw średnich takich jak Polska.
- Polska nie zgadza się na przyjęcie tego systemu, najchętniej zostałaby przy obecnie obowiązującym systemie nicejskim, który jest dla nas najkorzystniejszy. Według niego każde z państw ma
określoną liczbę głosów w zależności od liczby ludności. Jednak są one tak liczone, że państwa z największą liczbą mieszkańców mają niewiele więcej głosów niż państwa średnie.
Na przykład najludniejsze Niemcy mają 29 głosów, Polska 27, a niewielka Litwa (3,6 mln) - 7.
- Rząd Jarosława Kaczyńskiego wysunął kompromisową propozycję tzw. systemu pierwiastkowego. W systemie tym głos każdego kraju jest obliczany na podstawie pierwiastka kwadratowego z liczby
ludności. I tak 80-milionowe Niemcy miałyby w Radzie 9 głosów, a 38-milionowa Polska 6. Korzystają na tym średnie państwa. Teraz Polska walczy o to, aby na brukselskim szczycie włączono
system głosowania w Radzie UE do mandatu negocjacyjnego konferencji międzyrządowej.