Dziennik Gazeta Prawana logo

Straż graniczna w Arizonie podgląda zwykłych ludzi

13 października 2007, 15:52
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
W poszukiwaniu spokoju Mary Scott przeniosła się z Nowego Jorku do Arizony. Myślała, że na pustyni wreszcie będzie miała trochę prywatności. Ale okazało się, że koło jej domu straż graniczna postawiła kamery. Obserwują panią Scott przez całą dobę!

"Obcy ludzie mogą zobaczyć, co czytam" - żali się Mary Scott. Bo te kamery, to prawdziwe cuda techniki. Na wysokim słupie, z radarem, mogą oglądać świat w podczerwieni. Mają za zadanie wyłapać wszystkich nielegalnych imigrantów i handlarzy narkotyków. Ale że są wycelowane we wszystkie strony świata, to przy okazji podglądają zwyczajnych obywateli.

Jednak nie wszyscy mieszkańcy podzielają niezadowolenie pani Scott. "Trzeba coś zrobić z imigrantami. Jeśli dzięki tym kamerom straż graniczna wyłapie nawet 20 procent przestępców, to będzie to wielki sukces" - mówi Tom Kay. "Tak, kamery to dobra rzecz, ale przesuńcie je dalej od miasta!" - odpowiada pani Scott.

Jak skończy się ten konflikt? Nie wiadomo. Na razie straż graniczna obiecuje, że filmy, na których uwieczniono zwykłych ludzi, będą niszczone i na pewno nikt nie wykorzysta ich do złych celów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj