Dziennik Gazeta Prawana logo

Wiewiórki podpaliły dom... dwa razy

13 października 2007, 15:53
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wiewiórki to takie sympatyczne zwierzątka. Ale nie dla Alana Turcotta z Blue Island koło Chicago. Te "bestie" zniszczyły cały dorobek jego życia. Najpierw zerwały kable ze słupa, zrobiły zwarcie i wywołały w domu pożar. A kilka dni później... powtórzyły numer i ogień strawił trzypiętrowy dom.

Strażacy kręcą głowami z niedowierzaniem. Mieli już do czynienia z różnymi wybrykami sympatycznych gryzoni. Ale takiego numeru to jeszcze nie widzieli. Zerwane kable wysokiego napięcia spadły na dach domu Turcotta, a zwarcie wywołało pożar.

Strażakom udało się ugasić ogień. Amerykanin zaczął już liczyć straty, jednak wtedy jeszcze nie wiedział, że to nie koniec katastrof. Osiem dni później gryzonie ponownie wskoczyły na słup. Znowu zerwały kable i... znów musieli interweniować strażacy.

Turcott jest wściekły. Ale nie wini wiewiórek. Zdaje sobie sprawę, że jeśli mieszka się przy lesie, to trzeba się spodziewać różnych przygód i szaleństw gryzoni. Oskarża za to lokalny zakład energetyczny, który - jego zdaniem - odpowiednio nie zabezpieczył przewodów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj