Były chadecki kandydat na kanclerza Niemiec Edmund Stoiber wmieszał się w amerykańsko-rosyjski spór o tarczę antyrakietową. W czasie swojej wizyty w Moskwie wziął w nim stronę Władimira Putina - pisze DZIENNIK.
Zdaniem Stoibera spór o tarczę można rozwiązać na dwa sposoby. USA mogą postawić na swoim i rozmieścić silosy oraz radary na terenie Polski i Czech, jednak
wówczas stosunki między nimi a Rosją jeszcze się pogorszą. Dlatego zdecydowanie lepsze jest drugie wyjście: "totalna współpraca" Waszyngtonu z Kremlem w ramach NATO.
"Wówczas należałoby stworzyć dwa identyczne stanowiska dowodzenia: w Moskwie i Brukseli. Trzeba też koniecznie skorzystać z propozycji prezydenta Putina i niektóre elementy tarczy ulokować na terytorium Rosji" - powiedział po spotkaniu z gospodarzem Kremla Stoiber. Dodał też, że takie rozwiązanie popiera on i jego partia CSU.
Niemieccy komentatorzy podkreślają, że Stoiber mówił jedynie w swoim imieniu. Wiadomo bowiem, że uwikłany w aferę z inwigilowaniem swoich przeciwników polityk, który w 2002 r. ledwie o włos przegrał z Gerhardem Schröderem walkę o fotel kanclerza, znika po wakacjach z polityki.
"Wówczas należałoby stworzyć dwa identyczne stanowiska dowodzenia: w Moskwie i Brukseli. Trzeba też koniecznie skorzystać z propozycji prezydenta Putina i niektóre elementy tarczy ulokować na terytorium Rosji" - powiedział po spotkaniu z gospodarzem Kremla Stoiber. Dodał też, że takie rozwiązanie popiera on i jego partia CSU.
Niemieccy komentatorzy podkreślają, że Stoiber mówił jedynie w swoim imieniu. Wiadomo bowiem, że uwikłany w aferę z inwigilowaniem swoich przeciwników polityk, który w 2002 r. ledwie o włos przegrał z Gerhardem Schröderem walkę o fotel kanclerza, znika po wakacjach z polityki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl