Po odegraniu Marsylianki i unijnego hymnu - "Ody do radości" - nad Paryżem przeleciało kilkadziesiąt samolotów i śmigłowców. Potem ruszyły oddziały piesze, zgromadzone wcześniej na Polach Elizejskich. Wśród nich byli Polacy pod biało-czerwonym sztandarem.
Defiladę przyjęli prezydent Francji Nicolas Sarkozy wraz z przedstawicielami Unii Europejskiej. "Chciałem, aby Francja znalazła się z powrotem w Unii Europejskiej, a Unia Europejska była obecna we Francji" - wyjaśnił Sarkozy ideę wspólnej defilady, dodając, że była ona "bardzo wzruszająca".
Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso uznał gest prezydenta za symbol jedności Europy. "Ma to ogromny sens polityczny - Europa zjednoczona, w obronie i w polityce. Tylko razem możemy sprostać wyzwaniom (...) globalizacji" - oświadczył.
Podczas przygotowań do defilady największą trudnością było skoordynowanie rytmu marszu poszczególnych oddziałów, bo w każdym kraju żołnierze maszerują w nieco innym tempie. Jednak na Polach Elizejskich wszyscy zgodnie szli w rytm francuskiej muzyki wojskowej. Paryżanie i turyści byli zachwyceni tym spektaklem.