Dziennik Gazeta Prawana logo

Misjonarze będą nawracać użytkowników Second Life

13 października 2007, 16:36
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
To oni nieśli Ewangelię Indianom i oni nawracali na katolicyzm szoguńską Japonię. Dziś jezuici, zakon powołany w XVI wieku do walki z rosnącym w siłę protestantyzmem, chcą rzucić wyzwanie zlaicyzowanemu postchrześcijańskiemu światu. Będą ewangelizować grę Second Life - pisze DZIENNIK.

By skutecznie ruszyć na łowy, zamierzają sięgnąć po najnowsze technologie. "Głośmy Słowo Boże w grze Second Life" - oto ich nowy pomysł. Artykuł w jezuickiej gazecie już dziś wywołuje sporą dyskusję - większość głosów jest w niej zdecydowanie na tak.

Idea pojawiła się w ostatnim numerze jezuickiego pisma "Civilita Cattolica". Pomysł jest prosty: jezuiccy misjonarze powinni przeniknąć w szeregi awatarów, walczyć na argumenty z grasującymi po Second Life sektami i nieść Słowo Boże, dokładnie tak jak dawni jezuici nieśli je poganom. Dla wielu pomysł, który się pojawił, nie jest niczym dziwnym, bo ktoś, kto nie dostrzega dziś potęgi światowej gry, jest po prostu krótkowzroczny.

Second Life - jeden z fenomenów internetowego świata - to kilka milionów użytkowników, którzy toczą alternatywne życie, zawierają w nim przyjaźnie, tworzą rodziny i robią zakupy w wirtualnych sklepach. Potęgę wciągającej gry już dawno zauważył biznes - markowe sklepy i banki mają w niej swoje siedziby, pierwsze kraje otwierają tam ambasady, partie prowadzą kampanie wyborcze, a awatarzy tworzą ruchy społeczne, związki zawodowe i ugrupowania. Religia też już wcześniej dotarła do wielkiej gry - w SL pojawiły się meczety, katedry, synagogi, protestanckie zbory i świątynie zen. Dla jezuitów nie ulega wątpliwości, że to miejsce również dla nich.
"Za każdym awatarem kryje się mężczyzna lub kobieta, którzy być może szukają właśnie Boga i wiary, być może mają bardzo silne potrzeby religijne" - napisał autor artykułu ojciec Antonio Spadaro, ekspert od nowych technologii internetowych.

Technika takiego nawracania byłaby zapewne prosta - wśród milionów awatarów pojawiliby się jezuiccy misjonarze, zakon powołałby też własne miejsca modlitwy, w których mogliby się spotykać wierni.

Watykaniści nie są zdziwieni postawą zakonu, który w 1534 r. założył bohater czasów kontrreformacji św. Ignacy Loyola. Co najwyżej zastanawiają się, dlaczego jezuici dopiero teraz sięgają po potężną internetową broń.

"Nawet w cyberprzestrzeni jest miejsce dla Boga. Dlatego nie widzę w tym nic złego" - mówi DZIENNIKOWI Andrea Tornielli, watykanista z włoskiego dziennika "Il Giornale". Jak przypomina, Watykan od dawna wykorzystuje internet, a Kościół wszedł w erę komputerów za czasów Jana Pawła II, który mówił, że internet "otwiera wspaniałe możliwości szerzenia Dobrej Nowiny". Mimo to cybernawrócenie - zgodnie z nauką Kościoła - dobre jest tylko na początek. "Internet nigdy nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z księdzem i drugim człowiekiem" - podkreśla Tornielli.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj