Dziennik Gazeta Prawana logo

Brzeziński chce czarnoskórego prezydenta USA

5 listopada 2007, 23:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zbigniew Brzeziński ogłosił, że w przyszłorocznych wyborach prezydenckich poprze Demokratę Baracka Obamę - pisze DZIENNIK. Dawny doradca prezydenta Jimmy’ego Cartera do spraw międzynarodowych powiedział, że - jego zdaniem - czarnoskóry senator ma w polityce zagranicznej bardziej sprecyzowane poglądy niż jego główna rywalka w walce o nominację Partii Demokratycznej Hillary Clinton.

"Obama jest zdecydowanie skuteczniejszy i lepiej sobie radzi" - powiedział Brzeziński w programie telewizji Bloomberg. Jego zdaniem kontrkandydat pani Clinton „wie czego oczekuje się od Stanów Zjednoczonych w ich stosunkach ze światem.

Brzeziński bagatelizował nagłaśniane przez sztab Clinton wpadki Obamy, takie jak niedawna wypowiedź, że gdy tylko obejmie prezydenturę, nawiąże dialog z Syrią i Iranem. Zwolennicy Clinton określali je mianem „nieodpowiedzialnych i naiwnych. "Co złego w rozmawianiu z Syryjczykami czy Irańczykami? Czy to oznacza, że rozmawiać należy tylko z ludźmi, którzy się z nami zgadzają?" - pytał Brzeziński.

79-letni weteran amerykańskiej polityki odrzucił również argumentację, że pani Clinton, starsza od 46-letniego Obamy o 13 lat i przez osiem lat Pierwsza Dama Ameryki, jest od rywala bardziej doświadczona i lepiej przygotowana do rządzenia krajem. "Bycie żoną prezydenta nie przygotowuje do funkcji głowy państwa. Poza tym tacy prezydenci jak Truman czy John Kennedy przed objęciem urzędu nie mieli wielkiego doświadczenia" - argumentował demokratyczny ekspert i publicysta.

Agencja Bloomberg zwraca tymczasem uwagę, że rywalka Obamy uzyskała wcześniej wsparcie od dwóch głośnych postaci związanych z amerykańską polityką zagraniczną - byłej sekretarz stanu Madeleine Albright oraz byłego ambasadora USA przy ONZ Richarda Holbrooke’a. Oboje piastowali funkcje w administracji prezydenta Billa Clintona (1993 2001).

Zbigniew Brzeziński, syn przedwojennego polskiego dyplomaty, od lat uchodzi za jednego z najbardziej wpływowych wśród Demokratów ekspertów od polityki zagranicznej. Sławę zdobył jako doradca Jimmy’ego Cartera (1977 1981). Według jego krytyków polityka zagraniczna ówczesnej ekipy pozostawiła po sobie mieszaną spuściznę. Waszyngton doprowadził do pokoju izraelsko-egipskiego i zdołał sfinalizować proces normalizacji z Chinami. Jednocześnie jednak pozwolił na utworzenie w wielu rejonach świata prosowieckich reżimów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj