Zwłoki znalazła sprzątaczka. Mężczyzna miał rozłupaną czaszkę i rozciętą klatkę piersiową. Wnętrzności rozrzucone były po całym pokoju, ślady krwi pokrywały ściany. Ze
wstępnego śledztwa policji wiedeńskiej wynika, że 19-letni chłopak zabił starszego znajomego 10-kilogramowym hantlem.
Klatkę piersiową rozciął scyzorykiem, wyciął nim także organy wewnętrzne. Gdy znalazła go policja, siedział w obok zwłok, usta i ręce pokryte miał warstwą zaschniętej krwi.
"O, zobaczcie, co tam się stało!" - wybełkotał jedynie.
Biegli sądowi stwierdzili, że skoro części organów, m.in. jelit, nie mogli się doszukać, chłopak musiał je zjeść.
Przyczyna zbrodni i rodzaj relacji między mordercą a ofiarą nie są jeszcze znane. Wiadomo jedynie, że mieszkali razem od kilku tygodni w lokalu, który pomoc społeczna oddała chłopakowi.
Miasto dysponuje pewną liczbą mieszkań, które udostępnia się chorym i bezdomnym w nagłych wypadkach.