Dziennik Gazeta Prawana logo

Kadafi upadł. Handlarze narkotyków podnoszą głowę

11 października 2011, 11:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dla afrykańskich handlarzy narkotyków nasty złote czasy. Nie ma już Kadafiego, który wypowiedział im wojnę totalną. Mogą więc bez przeszkód handlować towarem. Do tego wymieniają narkotyki za broń ze złupionych arsenałów, którą potem sprzedają terrorystom.

Sahel to region ciągnący się wzdłuż południowych obrzeży Sahary i północnych obrzeży Sudanu od Senegalu do Somalii przez Mauretanię, Mali, Niger, Czad, Sudan i Erytreę. "Wraz z nastaniem kryzysu w Libii wyleciał w powietrze pewien bezpiecznik", czyli system blokowania przemytu narkotyków na granicach kraju, który stworzył Kadafi - powiedział AFP Macalou Diakite z krajowego biura ds. walki z narkotykami i substancjami oszałamiającymi w Mali.

Libijski pułkownik pochodzący z Mali, zwany "Nadjim", odpowiedzialny w reżimie Kadafiego za walkę z narkobiznesem na południowych granicach Libii, chronił kraj przed napływem narkotyków przez Niger. Jednak "Nadjim" i jego oddziały opuściły stanowiska po upadku dyktatora. "To bardzo utrudni walkę z mafiami narkotykowymi" - powiedział AFP przedstawiciel malijskich sił bezpieczeństwa.

Narkobiznes rozszerza i urozmaica działalność, zgodnie z nową wytyczną: "narkotyki za broń". "Potwierdzają to służby bezpieczeństwa Nigru: z Sahelu przyjeżdżają samochody wypełnione haszyszem i kierują się (...) ku płaskowyżowi Dżado (północno-wschodni Niger) na granicy z Czadem, a potem wracają z ładunkiem broni" - zapewnia Fanta Maiga przedstawicielka malijskiej organizacji pozarządowej, której nazwy nie chce ujawnić.

"Broń pochodzi z Libii. Coraz częściej jest to broń wyrafinowana, która może zasiać terror w całym regionie" - dodaje Maiga. W narkobiznes angażują się też członkowie Frontu Polisario, polityczno-wojskowej organizacji z Sahary Zachodniej. Wielu jej żołnierzy, również umundurowanych, zostało ostatnio zatrzymanych w Mali za przemyt narkotyków.

Ludzie z Polisario przywożą haszysz ze swej strefy wpływów (południe, między Marokiem a Algierią), który trafia do Sahelu, a stamtąd wracają z kokainą przeznaczoną na rynek europejski. Organizacja zajmuje się też handlem bronią, której odbiorcą jest Al-Kaida Islamskiego Maghrebu (AQMI).

Inna mafia narkotykowa, złożona z Malijczyków, Algierczyków i Nigeryjczyków jest również w "trakcie reorganizacji" - pisze AFP. "Zaczyna się specjalizować w zapewnianiu samochodów transportowych, dostawach, konwojach narkotykowych i zbójeckich mytach", czyli pobieraniu haraczu od przechwyconych konwojów wiozących narkotyki, którym pozwala się jechać dalej po uiszczeniu opłaty.

Przy takim tempie rozwoju tych organizacji "Sahel nie będzie już wkrótce należał do państw, lecz do handlarzy narkotyków i Al-Kaidy" - ostrzega Ould Haby ze służb celnych Mali.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj