Poinformował o tym w poniedziałek Chamowniczeski Sąd Rejonowy w Moskwie, który 17 sierpnia skazał je na dwa lata łagru za wykonanie w prawosławnej świątyni antyputinowskiego utworu. 27 sierpnia artystki odwołały się od tego wyroku.

Reklama

Tołokonnikowa, Alochina i Samucewicz były wśród pięciu członkiń Pussy Riot, które 21 lutego w moskiewskim soborze Chrystusa Zbawiciela, najważniejszej świątyni prawosławnej Rosji, wykonały utwór "Bogurodzico, przegoń Putina". Swój występ nazwały modlitwą punkową.

W ich zamyśle akcja była protestem przeciwko powrotowi Putina na Kreml i poparciu, jakiego w kampanii wyborczej udzielił mu zwierzchnik rosyjskiej Cerkwi prawosławnej Cyryl. Wkrótce po kontrowersyjnej akcji trzy artystki zostały aresztowane. W lipcu postawiono je przed sądem, który uznał ich akcję za chuligaństwo motywowane nienawiścią religijną.

Według sędzi Mariny Syrowej dziewczęta wstąpiły w przestępczą zmowę w celu brutalnego naruszenia porządku publicznego. Sędzia uznała też, że członkinie Pussy Riot kierowały się motywami nienawiści religijnej. Oceniła, że nie rokują one nadziei na poprawę bez osadzenia w kolonii karnej.

W kilka godzin po ogłoszeniu wyroku rosyjska Cerkiew prawosławna zwróciła się do władz Rosji, by w ramach prawa okazały miłosierdzie skazanym członkiniom Pussy Riot w nadziei na to, że powstrzymają się od powtórzenia swych bluźnierczych czynów.

Skazanie performerek wywołało na świecie protesty i obawy o wolność słowa w Rosji. O uwolnienie artystek bezskutecznie apelują rosyjscy oraz zagraniczni twórcy kultury, artyści i politycy.

Organizacja Amnesty International uznała trzy członkinie Pussy Riot za więźniów sumienia.