Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej wciąż milczy w sprawie szczegółów ataku talibów z 28 sierpnia na bazę "White Eagle" w prowincji Ghazni w Afganistanie. Sprawą zajął się za to amerykański magazyn "Army Times". Bazując na relacjach uczestników bitwy, opisał jej przebieg, skupiając się na bohaterskim czynie sierżanta Michaela Ollisa.

O świcie, o godzinie 3:54 przed bazą eksplodował samochód-pułapka. Kierowca wjechał w mur, burząc jego część. Przez wyrwę na teren bazy zaczęli wbiegać uzbrojeni rebelianci. Dziesięciu z nich miało na sobie kamizelki z ładunkami wybuchowymi. Wywiązała się walka. Bazę ostrzeliwano z kilku stron granatnikami, moździerzami i wyrzutniami rakiet przeciwpancernych.

Jak donoszą autorzy raportu, największym zagrożeniem byli zamachowcy-samobójcy, którzy próbowali dostać się w pobliże broniących się amerykańskich i polskich żołnierzy i zdetonować przytwierdzone do kamizelek ładunki. W pewnym momencie jeden z takich rebeliantów zbliżył się do ostrzeliwującego się Polaka. Znajdujący się w pobliżu sierżant Michael Ollis z 10. dywizji górskiej, widząc, co się dzieje, rzucił się na polskiego żołnierza i osłonił go własnym ciałem przed wybuchem. Polak ocalał, Amerykanin zginął.

W ataku na bazę "White Eagle" śmiertelnie ranny został jeden polski żołnierz. Zmarł po bitwie w szpitalu.

Za to poświęcenie na polu bitwy Pentagon chce uhonorować pośmiertnie żołnierza Srebrną Gwiazdą - trzecim najwyższym odznaczeniem w armii amerykańskiej.

Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej już uhonorowało sierżanta Ollisa. Szef MON Tomasz Siemoniak ogłosił na Twitterze, że 4 września przyznał Amerykaninowi Złoty Medal Wojska Polskiego.

USA dziękuje za ten niezwykły honor - bardzo wysoko doceniamy - odpowiedział ministrowi także na Twitterze ambasador USA w Polsce Stephen Mull.