Zatrzymania są konsekwencją nocnych zamieszek w południowych dzielnicach Moskwy. W rejonie Birulewo doszło do starć kilkuset osób z policją.

Tłum zdemolował centrum handlowe i uszkodził kilkadziesiąt samochodów. Rozruchy wybuchły na tle etnicznym. Ludzie wyszli na ulice po tym, jak kilka dni wcześniej jeden z emigrantów handlujących na miejscowym rynku zabił nożem 25 letniego mieszkańca Birulewa. Minister spraw wewnętrznych Władimir Kołokolcew zapowiedział, że nie ma mowy o żadnych negocjacjach z przestępcami.

Interweniujący w trakcie zamieszek policjanci posłuchali rozkazu i zabrali na posterunek 380 osób, z których ponad 70 oskarżono już o chuligaństwo. Aby zapobiec kolejnym tego typu sytuacjom funkcjonariusze od rana sprawdzali tożsamość wszystkich osób znajdujących się na rynku w Birulewie. Profilaktycznie zatrzymano 1200 osób, które zostaną wypuszczone po sprawdzeniu czy nie naruszyły rosyjskiego prawa.