Dziennik Gazeta Prawana logo

Spośród wielu lokalnych sojuszy, dla Polski tylko ona ma sens. Grupa Wyszehradzka przetrwa?

29 września 2015, 18:20
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Polska na mapie Europy
Polska na mapie Europy/Shutterstock
Grupa Wyszehradzka, której realne dalsze funkcjonowanie stanęło pod znakiem zapytania po tym, jak Polska wyłamała się ze sprzeciwu wobec planu obligatoryjnego rozdziału uchodźców, jest jedną z wielu tego typu nieformalnych inicjatyw z udziałem naszego kraju. Problem w tym, że potencjalnie najważniejszą i dającą największe możliwości.

Członkostwo Polski w organizacjach międzynarodowych nie ogranicza się do tych powszechnie znanych jak ONZ, Unia Europejska, NATO czy Rada Europy. To także liczne mniej lub bardziej sformalizowane formy współpracy regionalnej. Większość z nich powstała albo na początku lat 90. zeszłego wieku po zakończeniu zimnej wojny, albo po rozszerzeniu Unii Europejskiej na wschód w 2004 r. Część z nich cały czas dość prężnie działa, ale o istnieniu niektórych mało kto pamięta.

Grupa Wyszehradzka - początkowo funkcjonująca pod nazwą Trójkąta Wyszehradzkiego - powołana została w 1991 r. przez przywódców Polski, Czechosłowacji i Węgier w celu pogłębienia współpracy i wzajemnego wspierania się w drodze do Unii Europejskiej i NATO. Ponieważ do 2004 r. oba te cele zostały zrealizowane, wydawać by się mogło, że straciła ona sens istnienia. Jednak tak nie jest - wraz z wejściem w życie traktatu lizbońskiego, na mocy którego więcej decyzji jest podejmowanych większością głosu zamiast jednomyślne, wzrosło znacznie sojuszy mogących przeforsować lub zablokować jakąś inicjatywę. Ponieważ państwa Grupy Wyszehradzkiej przeszły podobną drogę i znajdują się na podobnym poziomie rozwoju, w naturalny sposób w wielu sprawach są sojusznikami. Na dodatek grupa może być podstawą szerszego bloku głosującego wszystkich 11 państw członkowskich z Europy Środkowo-Wschodniej. O takiej współpracy nieraz mówili polscy politycy, jako że to nasz kraj jest zdecydowanie największy ludnościowo i jako jedyny z tego grona ma ambicję odgrywania kluczowej roli w UE. Ale po tym jak Polska, początkowo podobnie jak Czechy, Słowacja i Węgry deklarująca zdecydowany sprzeciw wobec planu Komisji Europejskiej w sprawie rozdziału uchodźców, ostatecznie poparła go podczas głosowania, trudno nam będzie odzyskać zaufanie partnerów.

Także w 1991 r. powstała inna niesformalizowana grupa współpracy - Trójkąt Weimarski. Powołali ją ministrowie spraw zagranicznych Polski, Niemiec i Francji, jej celem było wspieranie Polski na arenie międzynarodowej (co też już straciło rację bytu) i konsultacje w sprawach zagranicznych, szczególnie w przypadku kryzysów międzynarodowych. Trójkąt Weimarski nie ma żadnych stałych organów, a jego działalność sprowadza się do nieregularnych szczytów przywódców oraz odbywających się mniej więcej raz na rok spotkań ministrów spraw zagranicznych. Fakt istnienia forum konsultacyjnego, w którym Polska ma miejsce obok dwóch najbardziej wpływowych państw UE, może się wydawać istotny, jednak w rzeczywistości nie ma ono wielkiego znaczenia. Interesy Warszawy - z racji m.in. tego, że nie należymy do strefy euro i nie chcemy ściślejszej integracji w UE - są w dużej mierze odmienne od Berlina i Paryża. Najlepszym dowodem na spadek znaczenia Trójkąta Weimarskiego jest to, że Niemcy i Francja same uczestniczą w rozmowach na temat konfliktu ukraińskiego, nie konsultując tej sprawy z Polską.

Trójkąt Weimarski stał się inspiracją dla analogicznej formy współpracy, którą zawiązały na fali poprawy w stosunkach polsko-rosyjskich i polsko-niemieckich w 2011 r. Warszawa, Berlin i Moskwa. Działalność Trójkąta Kaliningradzkiego (zwanego także Królewieckim) również nie jest zinstytucjonalizowana i ogranicza się do dorocznych spotkań szefów dyplomacji, ale w związku z podsycaniem przez Rosję konfliktu na Ukrainie i coraz bardziej agresywną polityką zagraniczną, którą prowadzi, państwa tworzące Trójkąt Kaliningradzki nie mają obecnie żadnej płaszczyzny współpracy i to forum jest w praktyce fikcją.

Teoretycznie najbardziej wpływowym z różnych nieformalnych forów, do których Polska należy, miało być unijne G6, czyli grupa sześciu największych pod względem liczby ludności oraz potencjału gospodarczego państw UE (Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy, Hiszpania i Polska). Grupa powstała w 2003 r., zaś Polska weszła do niej trzy lata później. Współpraca w ramach G6 dotyczy spraw bezpieczeństwa - walki z nielegalną imigracją, terroryzmem, przestępczością zorganizowaną, czyli obszarów, które w dużej mierze pozostają w gestii państw członkowskich.  Ale były też sugestie, by jej działalność wyszła poza ten obszar i by G6 stała się motorem integracji unijnej. Do tego nie doszło chociażby z tego powodu, że Polska i jeszcze bardziej Wielka Brytania wcale nie chcą pogłębiać integracji, z kolei obecny kryzys migracyjny dowodzi, że nawet w zasadniczym obszarze działalności G6 interesy państw członkowskich są odmienne, a współpraca między nimi w tej dziedzinie szwankuje.

Podobnymi sprawami, co G6, zajmuje się Forum Salzburskie, które powstało w 2000 r., a jego członkami jest obecnie dziewięć państw (osiem państw członkowskich UE z Europy Środkowo-Wschodniej oraz Austria). Forum Salzburskie również nie jest organizacją, lecz nieformalną grupą dialogu, a jego działalność sprowadza się do spotkań ministrów spraw wewnętrznych. Choć jednym z celów grupy jest wspólne promowanie na forum UE istotnych dla jej członków inicjatyw w zakresie bezpieczeństwa, to ze względu na fakt, iż tworzą ją państwa małe i średnie, ich siła przebicia jest niewielka.

Najbardziej zinstytucjonalizowaną formę z regionalnych grup, do których Polska należy, mają Inicjatywa Środkowoeuropejska (ISE) i Rada Państw Morza Bałtyckiego. ISE została powołana w 1989 r. przez Austrię, Jugosławię, Węgry i Włochy - jako Inicjatywa Czterostronna - a jej celem było przełamywanie zimnowojennych podziałów w Europie i ułatwienie państwom postkomunistycznym współpracy z Zachodem. Z czasem organizacja się rozrastała - Polska należy do niej od 1991 r., a obecnie w jej skład wchodzi aż 18 państw - i zwiększał się obszar jej działalności, bo skoncentrowała się ona na wspieraniu przemian gospodarczych i społecznych w państwach członkowskich. ISE ma stały sekretariat, który koordynuje prace w różnych obszarach, a oprócz tego odbywają się doroczne spotkania premierów oraz ministrów spraw zagranicznych. Nie jest to jednak organizacja, za pomocą której można realizować jakąś wspólną politykę - wynika to zarówno z celu, jakim jest wspieranie transformacji, jak dużej liczby państw członkowskich, które znajdują się w bardzo odmiennej sytuacji (należą do niej zarówno Włochy i Austria, jak i Białoruś czy Mołdawia).

Z kolei Rada Państw Morza Bałtyckiego - w której obecnie Polska sprawuje przewodnictwo - powstała w 1992 r. jako forum wzmacniania bezpieczeństwa w regionie. Z czasem jednak jej priorytety też zaczęły ewoluować i obecnie skupia się ona przede wszystkim na ochronie środowiska, współpracy gospodarczej i zapobieganiu przestępczości. Te wprawdzie istotne sprawy, ale - podobnie jak ISE - RPMB nie jest organizacją mającą jakieś wspólne cele polityczne.

Jedynym forum współpracy, który mógłby być regionalnym sojuszem i który mógłby ułatwiać nam realizację różnych kluczowych interesów, jest Grupa Wyszehradzka. Dobrze byłoby zatem, gdyby nie wróciła do formuły Trójkąta Wyszehradzkiego - bez Polski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Autor bez zdjęcia
Bartłomiej Niedziński
Dziennikarstwem zajmuje się od 11 lat, przed „DGP” pracował m.in. w Polskiej Agencji Prasowej, „Życiu”, „Przekroju”, „Fakcie” i „Dzienniku”. Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Interesuje się Europą Zachodnią, w tym przede wszystkim Wielką Brytanią i Irlandią, Ameryką Łacińską, a także rynkami surowcowymi.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraBoris Johnson kontra "najniebezpieczniejsza kobieta Wielkiej Brytanii". Kto wygra to starcie? »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj