- mówił Emmanuel Macron, który określa się jako "kandydat postępu". - ocenił.
Startujący jako kandydat niezależny Macron, były minister gospodarki w rządzie socjalistycznym, oznajmił, że trzeba rozmawiać z Rosją, bo jest to wielki kraj, ale nie przymykając oczu na przypadki łamania praw człowieka. Będziemy dbać o nasze bezpieczeństwo, ale broniąc naszych wartości - zapowiedział.
– powtarzał Macron, zwracając się do 20 tys. osób zgromadzonych w hali, w której odbywał się wiec, i do kilku tysięcy, dla których zabrakło miejsca w środku. Paryskie spotkanie z przywódcą ruchu "En Marche!" przebiegało pod znakiem entuzjazmu i optymizmu, którym starał się natchnąć zwolenników kandydat na prezydenta.
W poetyckich wzlotach Macron wzywał, by słuchano , który spowodują jego zwolennicy. – zapowiadał, powtarzając, że dąży do objęcia władzy po to, "by dzielić ją" z wyborcami.
Macron, któremu zarzucano nieznajomość historii, mówił o swojej miłości do przeszłości oraz do języka francuskiego, który Francuzi "dzielą z innymi". Zapewnił, że - mówił. Po tym zdaniu sala zaśpiewała hymn Francji, "Marsyliankę".
Gdy kandydat wyznał: i obiecał , sala odpowiedziała: "zwyciężymy".
Oskarżając swych konkurentów o to, że są "niewolnikami przeszłości", proponującymi (od nazwiska marszałka Philippe'a Petaina, który w czasach II wojny światowej stał na czele marionetkowego państwa francuskiego ze stolicą w Vichy - PAP), Macron krzyknął –
Na wiecu kandydat wypowiedział się również , jak i przeciw . W kontekście walki z terroryzmem powiedział:
Z kolei, podsumowując fragment przemówienia poświęconego gospodarce, w którym obiecał, że zapewni pomyślność zarówno pracodawcom, jak i pracownikom, oznajmił: - powiedział - - mówił. Wyrażając radość, że wraz z jego wyborem , obiecał, że za pięć lat Zapewnił, że Francję będzie podziwiał cały świat.
Liczni uczestnicy wiecu ubrani byli w żółte koszulki, na przodzie z napisem "Macron na prezydenta", a z tyłu z hasłem: "Francja ma być szansą dla każdego".
Jeden ze zwolenników Macrona, Luc Quinet-Hubert, zapytany, czy nie niepokoją go sondaże, w których "kandydat postępu" wygrywa pierwszą turę na zmianę z kandydatką skrajnie prawicowego Frontu Narodowego Marine Le Pen, odpowiedział:
Z kolei Victorien Lachas z ekipy wolontariuszy działających przy kampanii Macrona uważa, że wahania w sondażach mogą być pożyteczne, bo motywują ludzi, by poszli do urn. Pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji odbędzie się w najbliższą niedzielę, 23 kwietnia. Do drugiej tury - zaplanowanej na 7 maja - przejdą dwaj kandydaci, którzy w pierwszej rundzie uzyskają najlepsze wyniki.