AFP, a później dziennik "Financial Times" pod koniec mijającego tygodnia podały, że obecny wiceszef KE, odpowiedzialny za kwestie praworządności, może mieć największe szanse na zastąpienie Jean-Claude'a Junckera na czele tej instytucji.

Reklama

Kilka krajów, w tym przede wszystkim Polska i Węgry, z pewnością byłoby przeciw. Jednak obecna blokada w Radzie Europejskiej - związana z negatywnym stanowiskiem Francji oraz Hiszpanii wobec kandydata centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej (EPL) Manfreda Webera na szefa KE - doprowadziła do sytuacji, w której chadecy chcą dać szansę socjalistom na znalezienie większości dla ich kandydata.

Wynik tego eksperymentu nie jest przesądzony, bo centrolewica i socjaliści nie mają dla swoich kandydatów wystarczającej większości. W Brukseli spekuluje się, że Weber, wiedząc, iż sam jest bez szans, uznał, że może powalczyć o szefostwo Parlamentu Europejskiego (ewentualnie o ważną tekę w KE) lub próbować przedstawiać się jako osoba, która poświęciła osobiste ambicje, by zachować procedurę kandydatów wiodących europarlamentu.

Niezależnie od tego Timmermans, który zapewnił swojej partii wysokie poparcie w wyborach do Parlamentu Europejskiego, jest przez część stolic traktowany jako dość poważny pretendent do objęcia szefostwa KE. Dla Polski i Węgier jest on jednak nie do zaakceptowania, dlatego dyplomaci z tych państw woleliby nie traktować informacji w jego sprawie zbyt poważnie.

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk, który był w Osace na szczycie G20 m.in. z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i premierem Holandii Markiem Rutte, oznajmił, że tylko w piątek konsultował się z 13 unijnymi przywódcami. Z jego zapowiedzi wynika, że jeśli zaplanowany na niedzielę szczyt nie przyniesienie rozstrzygnięcia, rozmowy mogą być kontynuowane w poniedziałek rano.

Wśród ekspertów zajmujących się sprawami unijnymi omawiany jest scenariusz, w którym po odpadnięciu Webera i ewentualnym wyeliminowaniu później Timmermansa na stole pojawi się nazwisko unijnej komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager lub negocjatora ds. brexitu Michela Barniera. W tym przypadku, gdyby żadne z nich nie uzyskało większości, liderzy mogliby zacząć rozmowę o zupełnie innych nazwiskach.

Tusk zapowiadał, że na tym szczycie potrzebny jest pakiet 4-5 nazwisk kandydatów na szefa KE, Rady Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej oraz ewentualnie szefa Europejskiego Banku Centralnego.

Reklama

Obserwatorzy zwracają uwagę, że wiele będzie zależeć od ustaleń francusko-niemieckich, kraje te są bowiem kluczowe, jeśli chodzi o osiągnięcie porozumienia. - Zbyt wcześnie, żeby cokolwiek powiedzieć - przekazał PAP jeden z unijnych dyplomatów zbliżonych do rozmów w tej sprawie.

Szczyt UE zacznie się w niedzielę o godz. 18. Niewykluczone, że nie przyniesie żadnych rozstrzygnięć, choć eurodeputowani, którzy zbierają się 2 lipca w Strasburgu, woleliby wiedzieć, kto będzie szefem KE, bo od tego będzie zależało, kogo wybiorą na przewodniczącego PE.

W mediach pojawiały się również spekulacje, że sam Donald Tusk także brany jest pod uwagę jako nowy szef KE.

Salvini: Nie poprzemy kandydatury Timmermansa na szefa KE

Wicepremier Włoch, szef MSW Matteo Salvini oświadczył w sobotę, że rząd w Rzymie nie poprze kandydatury obecnego wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa na szefa tej unijnej instytucji.

W wywiadzie dla włoskiej stacji telewizyjnej SkyTg24 Salvini odniósł się do medialnych spekulacji o tym, że Timmermans jest poważnym kandydatem na następcę Jean- Claude'a Junckera.

- Słyszę nazwisko holenderskiego socjalisty, pana Timmermansa, jako kandydata na szefa Komisji Europejskiej. Wydaje mi się, że nowa Europa powinna narodzić się w imię pracy, a nie prekariatu i polityki zaciskania pasa - powiedział włoski wicepremier.

- Człowieka lewicy jako przewodniczącego Komisji Europejskiej my na pewno nie poprzemy - dodał polityk prawicowej Ligi.