Chiny i USA od ponad roku toczą wojnę handlową, w ramach której ocliły już wzajemny eksport wart miliardy dolarów rocznie. Podczas niedawnego spotkania w Osace przywódcy obu krajów uzgodnili jednak rozejm i wznowienie dwustronnych negocjacji handlowych, które załamały się w maju.

- Rozwój Chin nie może się odciąć od świata, a rozwój świata nie może się odciąć od Chin - powiedział wiceprezydent Wang podczas wystąpienia na Światowym Forum Pokoju na Uniwersytecie Tsinghua w Pekinie. Przestrzegł przy tym przed stosowaniem "protekcjonizmu w imię bezpieczeństwa narodowego".

Troską o bezpieczeństwo narodowe władze w Waszyngtonie uzasadniały wprowadzanie części ceł na chiński eksport oraz restrykcji wobec chińskiego koncernu telekomunikacyjnego Huawei. Został on niedawno dopisany do prowadzonej przez ministerstwo handlu USA listy podmiotów, które muszą uzyskać specjalne licencje, by kupować amerykańskie produkty.

Wang nie wymienił wprost USA, ale wezwał światowe mocarstwa do większego wkładu w pokój i stabilność na świecie. - Duże kraje muszą wziąć odpowiedzialność i dawać dobry przykład, wnosić większy wkład w globalny pokój i stabilność oraz poszerzać drogę wspólnego rozwoju - powiedział.

- Rozwój jest kluczem do rozwiązania wszystkich kwestii - ocenił chiński wiceprezydent na rozpoczętym w poniedziałek dwudniowym forum, w którym uczestniczą m.in. pracujący w Pekinie zachodni dyplomaci i były przewodniczący Rady Europejskiej Herman van Rompuy.

Wang, uważany za bardzo bliskiego współpracownika przywódcy ChRL Xi Jinpinga, ponowił również zapewnienie chińskich władz o chęci dalszego otwarcia gospodarczego. Zapewnił też, że niezależnie od sytuacji międzynarodowej Chiny będą podążały drogą pokoju i nie będą dążyły do tworzenia sfer wpływów ani ekspansji.

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa nałożyła karne cła na chiński eksport, by nakłonić Pekin do zmiany jego polityki handlowej. Stany Zjednoczone zarzucają Chinom m.in. wymuszanie transferu technologii od amerykańskich firm, nieuczciwe dotacje dla rodzimego przemysłu oraz brak wzajemności w barierach rynkowych.

Pekin zaprzecza tym oskarżeniom, a na wprowadzane przez Waszyngton karne cła odpowiada taryfami odwetowymi. Chińskie władze deklarowały, że nie chcą wojny handlowej, ale są gotowe "walczyć do końca".