Śmierć 54-letniej Bhutto potwierdziło już Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i rzecznik samej byłej pani premier. Jej mąż trafił do szpitala z raną szyi.

Eksplozja zabiła co najmniej 16 osób. 40 osób jest rannych. Trwa akcja ratunkowa. Nie wiadomo dokładnie, jak wyglądał zamach. Doradca byłej premier wyjaśnia, że morderca postrzelił ją, gdy wsiadała do samochodu. A potem wysadził się w powietrze.

Zdjęcia z zamachu

Na wieść o śmierci Bhutto wielu jej zwolenników wybuchło płaczem. Wściekły tłum zniszczył szklane drzwi szpitala, do którego trafiła ciężko ranna była premier. "Musharraf, pies!" - krzyczeli o prezydencie Pakistanu, politycznym przeciwniku Bhutto.

Zamach na Bhutto potępiły Stany Zjednoczone.

Atak w Rawalpindi był kolejną próbą zabicia byłej premier Pakistanu. 18 października w Karaczi w pobliżu konwoju, którym jechała, wybuchły bomby. Zginęło wtedy co najmniej 130 osób, a ponad 200 zostało rannych. Sama Bhutto wtedy wyszła z ataku bez szwanku.

Zamach w Karaczi zorganizowano krótko po powrocie Bhutto z emigracji. Była pani premier wyjechała z kraju w 1998 roku, oskarżana o korupcję i malwersacje. Teraz wróciła, bo kierowana przez nią Pakistańska Partia Ludowa startuje w styczniowych wyborach. I ma spore szanse na zwycięstwo.

Bhutto starała się porozumieć z prezydentem Pakistanu co do podziału władzy w kraju. Jednak Pervez Musharraf zdecydował się wprowadzić stan wyjątkowy, a samą byłą premier zamknąć w areszcie domowym. To wywołało oburzenie świata.

Była premier chciała przyspieszyć zbrojenia, by odebrać Indiom Kaszmir - region, o który oba kraje spierają się od dawna.