Co zdarzyło się w tym domu grozy - tego nie wie jeszcze nawet policja. Według mundurowych część ofiar zginęła od kul z pistoletu, część zaś od ciosów nożem. Wszystkie dzieci - zarówno zabite, jak i ranne - miały mniej niż dwanaście lat.
O rodzinie, która mieszkała w budynku, nikt nic nie wie. Mieszkający z kilkorgiem dzieci mężczyzna i kobieta w ogóle nie utrzymywali kontaktów z sąsiadami. Sąsiedzi potwierdzają tylko jedno: mężczyzna miał dziwny zwyczaj. W dni świąteczne oddawał w swym ogrodzie serię strzałów.