Dziennik Gazeta Prawana logo

Łukaszenka ostrzega przed "kolorową rewolucją". "Chcieli zorganizować rzeźnię"

4 sierpnia 2020, 15:42
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Alaksandr Łukaszenka
<p>Alaksandr Łukaszenka</p>/PAP/EPA
Jeszcze nie strzelają, nie nacisnęli na spust, ale jest oczywiste, że chcieli zorganizować rzeźnię w centrum Mińska – oświadczył Alaksandr Łukaszenka we wtorek w orędziu do narodu. Według niego na Białorusi trwają próby rozpętania „kolorowej rewolucji”.

 – powiedział Łukaszenka. ” - zapewnił. W ubiegłym tygodniu władze Białorusi poinformowały o zatrzymaniu 33 najemników z prywatnej firmy wojskowej, tzw. Grupy Wagnera z Rosji, którzy - według Mińska - przygotowywali plan destabilizacji kraju, m.in. poprzez prowokacje w czasie mityngów. – powiedział Łukaszenka o zatrzymanych w pobliżu stolicy Białorusi wagnerowcach, zarzucając kłamstwo stronie rosyjskiej, która przekonuje, że mężczyźni zmierzali do innych lokalizacji tranzytem przez Białoruś.

Według Łukaszenki pewne (bliżej nie określone przez niego) siły zewnętrzne postanowiły przetestować na Białorusi tzw. kolorowe rewolucje, a kraj został w istocie wciągnięty w wojny hybrydowe. Wykorzystywane są do tego m.in. internet, komunikatory, sieci społecznościowе, zwłaszcza Telegram, które - zdaniem prezydenta - dążą do tego, by  W wystąpieniu Łukaszenka wielokrotnie krytykował swoich oponentów z wyborów, którzy, jego zdaniem, składają puste obietnice, a także snują plany groźne dla kraju. – oznajmił, odnosząc się do kandydatki w wyborach Swiatłany Cichanouskiej i wspierających ją Maryi Kalesnikawej i Weraniki Capkały. powiedział Łukaszenka o ekipie swojej głównej oponentki.

Łukaszenka oświadczył, że białoruskie władze wiedzą, „kto za nimi stoi” i są przygotowane, by przeciwdziałać zagrożeniom. Przekonywał również, że opozycja chce przemian, polegających na powrocie do "złych lat dziewięćdziesiątych". To określenie (ros. lichije dziewianostyje) nawiązuje do burzliwego okresu po rozpadzie ZSRR, kiedy kraje poradzieckie zmagały się z poważnym kryzysem gospodarczym, socjalnym i chaosem prawnym. Zdaniem Łukaszenki przywrócenie konstytucji z 1994 r. oznacza właśnie chaos, brak władzy, bezkarność urzędników.  - oznajmił Łukaszenka.  – wyjaśnił.

Oponenci Łukaszenki, m.in. Cichanouska i niedopuszczony do startu w nich Wiktar Babaryka apelują o przywrócenie na Białorusi konstytucji z 1994 r., która przewiduje ograniczenie liczby kadencji prezydenckich oraz trójpodziału władzy. Łukaszenka ostrzegł też przed udziałem w nielegalnych, czyli nieuzgodnionych z władzami akcjach, zapewniając, że. Ostrzegał też rodziców, by pilnowali swoich dzieci i przemówili im do rozumu.  – ostrzegł. Jego zdaniem Białoruś

Najwięcej emocjonalnych wypowiedzi znalazło się w drugiej części orędzia. Pierwsza, którą prezydent odczytywał z kartki, była spokojna i poświęcona niespokojnej sytuacji na świecie i planom walki z wyzwaniami gospodarczymi. Po raz kolejny Łukaszenka zapewnił, że reformy są potrzebne, ale nie powinny być gwałtowne.

Białoruś przedstawił jako w sytuacji, gdy cały świat ulega poważnym turbulencjom z powodu koronawirusa, kryzysu gospodarczego i wojen handlowych, a także konfliktów zbrojnych. Według niego światowi gracze wykorzystali pandemię jako – powiedział, wyraźnie mając na myśli relacje z Rosją. Według niego w ciągu pięciu lat z powodu wojen handlowych, niesprawiedliwych cen i drogich kredytów Białoruś straciła 9,5 mld dolarów wzrostu gospodarczego.

Odpowiedzią na to, jak wyjaśnił, stało się m.in. dążenie do dywersyfikacji źródeł surowców. Łukaszenka zauważył, że z powodu sporów naftowych z Rosją Białoruś straciła 1,5 mld rubli białoruskich (ok. 540 mln euro). Jednocześnie Łukaszenka podkreślił, że Rosja zawsze była i będzie najbliższym sojusznikiem Białorusi. Jego zdaniem niepotrzebnie jednak zamieniła . Obecnie, jak zaznaczył,

Na wtorkowe orędzie Łukaszenki do Zgromadzenia Narodowego i narodu w Pałacu Republiki zebrano w tym celu ponad 2,5 tys. ludzi. Początkowo miało się ono odbyć w kwietniu, jednak zostało przełożone z powodu pandemii koronawirusa. Prezydent przemawiał 1,5 godz., ale nie odpowiadał na pytania zebranych, jak w ubiegłym roku. Łukaszenka opuścił mównicę jeszcze zanim ustały trwające ponad cztery minuty oklaski. W niedzielę na Białorusi odbędą się wybory prezydenckie, w których Łukaszenka ubiega się o szóstą z rzędu kadencję.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj