Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykanie tłumnie podążą do urn

25 października 2008, 01:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wybory, w których Amerykanie po raz pierwszy powołają Afroamerykanina na urząd prezydenta lub kobietę na wiceprezydenta, mogą okazać się wyjątkowe także pod względem frekwencji. Niewykluczone, że pobity zostanie powojenny rekord z 1960 r., gdy do urn poszło 63 proc. uprawnionych - czytamy w DZIENNIKU.

Komisje wyborcze w całych Stanach, gdzie obywatele, aby wziąć udział w głosowaniu, muszą specjalnie się zarejestrować, wpisują na listy tysiące nowych chętnych. Np. w Maryland zarejestrowało się już o 13 proc. więcej, a w stolicy stanu - Baltimore nawet o 20 proc. więcej wyborców niż w 2004 r. Podobnie jest w całej Ameryce.

Przewidywania niezwykle wysokiej frekwencji potwierdza także liczba osób, które oddały swój głos wcześniej osobiście lub listownie. W Georgii zdążyło już zagłosować 800 tys. z 6 mln uprawnionych - znacznie więcej niż cztery lata temu, a do dnia wyborów został jeszcze ponad tydzień.

Zainteresowanie jest tak ogromne, że przed wieloma punktami ustawiają się tasiemcowe kolejki. W Miami Gardens na Florydzie ludzie zaczynają się zbierać się pod punktami o 5.30 rano, na półtorej godziny przed otwarciem.

"Wielkie emocje towarzyszące kampanii, gigantyczne zainteresowanie wcześniejszym głosowaniem, duża frekwencja w prawyborach i wyjątkowa liczba małych datków wyborczych pozwalają mieć nadzieję na bezprecedensową frekwencję" - mówi DZIENNIKOWI Michael McDonald, ekspert z Brooking Instution. "To będą przełomowe wybory w historii współczesnej Ameryki: rysuje się szansa na pobicie nie tylko rekordu z 1960 r., ale nawet z 1908 r., gdy frekwencja wyniosła 66 proc." - przewiduje.

Zazwyczaj do urn fatyguje się około połowy obywateli, jednak w tym roku zażarta walka w prawyborach między Hillary Clinton i Barackiem Obamą sprawiła, że wielu ludzi, którzy nigdy wcześniej nie głosowali, zainteresowało się polityką. Na dodatek oba sztaby podjęły wielką akcję politycznego aktywizowania obywateli, dzięki czemu udział w wyborach deklaruje znacznie więcej najmłodszych i czarnych wyborców niż w poprzednich latach.

Niestety zainteresowaniu mogą nie sprostać komisje wyborcze. Raport ośrodka analitycznego Pew Center pod znaczącym tytułem "Wybory 2008: Co by było, gdybyśmy wszyscy poszli do urn" ostrzega przed zalewem wyborców, niewystarczającą liczbą urzędników i chaosem, przy którym zamieszanie przy wyborach na Florydzie w 2000 r. będzie drobnostką.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj