Według rosyjskich państwowych agencji informacyjnych TASS i RIA Nowosti powodem wezwania była "ingerencja USA w wybory". Obie agencje powołują się na źródło dyplomatyczne.

Reklama

Wcześniej państwowy regulator mediów i internetu, urząd Roskomnadzor, oświadczył, że oceni jako "ingerencję w wybory" działania koncernów internetowych, które umożliwiają dostęp do serwisów "inteligentnego głosowania" - projektu opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.

Jednocześnie w trakcie wizyty Sullivana w MSZ media podały, że powodem wezwania ambasadora jest odmowa akredytacji dla dziennikarzy rosyjskich w USA. RIA Nowosti informowała, że jej dziennikarze nie dostali akredytacji na wydarzenia związane z obchodami w Nowym Jorku w rocznicę zamachów z 11 września 2001 roku. Strona amerykańska uzasadniła to "ogromną liczbą wniosków i ograniczoną przestrzenią".

Aplikacja Nawalny

2 września br. Roskomnadzor zażądał od amerykańskich koncernów Apple i Google, by usunęły ze swej oferty aplikację o nazwie Nawalny, zawierającą komunikaty ze strony internetowej opozycjonisty, jak i funkcję "inteligentne głosowanie". Urząd oświadczył, że odmowę usunięcia aplikacji z oferty App Store i Google Play uzna za ingerencję w wybory parlamentarne.

"Inteligentne głosowanie" to strategia polegająca na oddaniu głosu na tego kandydata, który według szacunków prowadzonych przez współpracowników Nawalnego będzie miał w danym okręgu największe szanse na pokonanie reprezentanta rządzącej partii Jedna Rosja. Wybory parlamentarne w Rosji odbędą się 19 września, a poprzedzi je od 17 września głosowanie przedterminowe.