Dziennik Gazeta Prawana logo
Choć Władimir Putin od maja nie jest już prezydentem Rosji, to nadal on odpowiada na pytania narodu. Dzisiaj odbyła się tradycyjna rozmowa z obecnym premierem. Pytania zadawali starannie dobrani goście w studiu w Moskwie. Były łączenia z dziesięcioma miastami Rosji, pytania telefoniczne oraz zadawane mailem i sms-ami.

Poprzednie takie spotkanie miało miejsce w październiku 2007 r., jeszcze w czasie, gdy Putin był prezydentem. Zdaniem części komentatorów fakt, że z ludem znów rozmawia Putin (już po raz siódmy w historii), a nie nowy prezydent Dmitrij Miedwiediew dowodzi, kto tak naprawdę sprawuje władzę w kraju.

>>>Przeczytaj, jak przebiegała poprzednia rozmowa Putina z Rosjanami

Analitycy najbardziej oczekiwali pytań związanych z ewentualnymi przedterminowymi wyborami prezydenckimi, w których Putin mógłby się ubiegać o tym razem 6-letnią kadencję, a także kryzysem gospodarczym. Okazało się jednak, że Rosjan mniej interesuje rywalizacja o hegemonię na świecie czy polityka wewnętrzna, a bardziej sprawy przyziemne - wzrost cen benzyny, wysokość emerytur czy płac w budżetówce.

Już pierwsze pytania pokazały, co będzie głównym tematem trzygodzinnej rozmowy z premierem: sytuacja ekonomiczna. Tym razem Putin nie ukrywał już, że kryzys dotknie także Rosję. "Rosjanie powinni być gotowi politycznie i moralnie na cięższy okres" - ostrzegał. Jego zdaniem "zaraza z USA" może spowodować jednak najwyżej czasowe problemy i w najgorszym razie obniżyć poziom wzrostu gospodarczego w 2008 r. z 7,5 proc. do 6,8 proc.

"Jak żyć z taką niską emeryturą?" - pytała tymczasem emerytka Nadieżda. "Ceny zboża znów są niższe niż koszt jego wytworzenia" - skarżył się rolnik z Tatarstanu. "Ceny są takie wysokie, a pensje cały czas niskie" - narzekał Oleg z Rostowa nad Donem. A Władimir Putin niezmiennie, niczym ojciec narodu, który pochyli się nad problemem każdego obywatela, tłumaczył, że stopniowo sytuacja idzie ku lepszemu. I choć rozumie, że z pensji na wszystko nie wystarcza, to jednak rosną one szybciej niż inflacja.

Putin na większość pytań odpowiadał podobnie. Rząd troszczy się, zajmie tą sprawą, rozumie. Do tego liczby, którymi sypał jak z rękawa. Dotyczyły wszystkiego - od cen biletów na loty krajowe przez ceny zboża aż po zmiany niedoboru miejsc w przedszkolach. Natomiast za większość błędów i krzywd, na jakie skarżyli się pytający odpowiadają oczywiście władze regionalne.

Premier, w odróżnieniu od poprzednich tego typu spotkań, bardzo mało miejsca poświęcił tematyce zagranicznej. Dominowała sprawa Gruzji, którą po raz kolejny oskarżył o "klientyzm" wobec niewymienionych państw Zachodu i sprowokowanie krwawej agresji na Osetię Płd. Ostrzegł także, że państwa, które dopuszczają się usuwania pomników sowieckich żołnierzy "same pod sobą kopią dołek". Kilka minut poświęcił też Ukrainie. "Robimy wszystko, żeby polepszyć stosunki z tą bratnią republiką. Nie chcemy jedynie podejmowania wydumanych tematów w rodzaju Wielkiego Głodu" - mówił.

>>>Tekst spotkania Putina z narodem w jez. rosyjskim

p

WŁADIMIR PRIBYŁOWSKI*: Dziś widać było, kto tak naprawdę jest najważniejszą osobą w państwie. Rozmowy z Dmitrijem Miedwiediewem tak nie wyglądają, on nie wygląda jak prezydent. Za to Putin - jak najbardziej. Choć premier mówił dziś trochę o polityce zagranicznej - o Gruzji, o Ameryce - to jednak nie poświęcił jej tyle miejsca, co zwykle. Powód? Rosjanie obawiają się dziś kryzysu, boją się pogarszającej się sytuacji ekonomicznej.

Ludzie autentycznie się zaczęli interesować gospodarką. Do mnie zaczęli dzwonić dawni znajomi, z którymi nie rozmawiałem od kilku lat. I wiedząc, że jestem także dziennikarzem, pytają mnie, jak długo potrwa kryzys. Dla Rosjan możliwość zadania pytania Władimirowi Putinowi jest niezwykłą gratką. Mówiono o milionach telefonów i sms-ów. Bardzo wielu ludzi oglądało na żywo program. Widać także po ruchu w internecie, większość politycznych bloggerów żywo reagowało na kolejne odpowiedzi premiera. I choć ich ocena - głównie komunistów, liberałów i nacjonalistów - była negatywna, to trzeba pamiętać, że nie są oni reprezentatywną grupą rosyjskiego społeczeństwa.

Putin wykorzystuje zasadę kontrastu. Ludzie starsi pamiętają czasy Breżniewa, młodsi - wiecznie podpitego Jelcyna. A teraz widzą młodego, rozsądnego człowieka. To pomaga premierowi w utrzymaniu swojej popularności i autorytetu. Dlatego chętnie organizuje się takie spotkania z narodem. I dość regularnie, raz, dwa razy w roku.

*Władimir Pribyłowski, rosyjski komentator polityczny, krytyczny wobec władz

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraLud pytał. Putin odpowiadał »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj