Rosja może zaanektować ukraińskie obwody już w piątek. Równolegle Moskwa coraz częściej sięga po straszak atomowy, przekonując, że od momentu aneksji będzie traktować ukraińskie próby odzyskania zagrabionych ziem niczym atak na własne terytorium.
Reklama

Wbrew wszelkim prawom

Plebiscyty zorganizowano wbrew regulacjom międzynarodowym i bez podstaw w wewnętrznych przepisach. Prawo wojenne zakazuje głosowań powszechnych na terenach okupowanych, nielegalna jest też zmiana granic siłą i aneksja zajętego terytorium. Procedury referendalne nie mogły być też wyprowadzone z ukraińskiego ani rosyjskiego prawa wewnętrznego.
Od wtorkowej decyzji o rozpisaniu głosowania do jego rozpoczęcia minęły zaledwie trzy dni, choć przygotowania do referendów trwały co najmniej od czerwca. W efekcie zorganizowano je jednocześnie na kontrolowanych przez Rosję terenach obwodów chersońskiego, donieckiego, ługańskiego i zaporoskiego oraz na skrawku obwodu mikołajowskiego, który okupanci kilka dni temu przyłączyli do Chersońszczyzny. Głosowanie jest faktycznie przymusowe; komisje wyborcze – oficjalnie ze względów bezpieczeństwa – zbierają głosy po mieszkaniach, nierzadko w towarzystwie uzbrojonych żołnierzy.
Reklama