Dziennik Gazeta Prawana logo

"Niech wraca do Afryki!". Burza we Francji, Macron "zraniony" rasizmem w parlamencie

4 listopada 2022, 13:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Emmanuel Macron
<p>Emmanuel Macron</p>/PAP Archiwalny
Przewodnicząca Zgromadzenia Narodowego, niższej izby francuskiego parlamentu, przerwała obrady w reakcji na stwierdzenie jednego z deputowanych: "Niech wraca do Afryki!", wygłoszone podczas przemówienia czarnoskórego parlamentarzysty. Po tym incydencie w kraju rozgorzała debata na temat rasizmu.

W czwartek po południu w niższej izbie parlamentu doszło do ostrej kłótni między deputowanymi lewicowej Francji Nieujarzmionej (LFI) oraz deputowaną prawicowego Zjednoczenia Narodowego (ZN) Marine Le Pen po tym, jak zastępca ZN Gregoire de Fournas wykrzyknął: "Niech wraca do Afryki!" (lub "Niech wracają do Afryki!"). Polityk zareagował w ten sposób na przemówienie czarnoskórego deputowanego LFI Carlosa Martensa Bilongo, dotyczące "dramatu nielegalnej imigracji" oraz imigrantów przybywających do Europy przez Morze Śródziemne na statkach i łodziach.

Debata o rasizmie i "zraniony" Macron

Przewodnicząca Zgromadzenia Narodowego Yael Braun-Pivet przerwała po tym incydencie obrady, a we francuskich mediach rozgorzała debata o rasizmie. Braun-Pivet zażądała ukarania de Fournasa i przeprosin z jego strony.

Prezydent Emmanuel Macron jest "zraniony" wypowiedziami wygłoszonymi przez deputowanego Zgromadzenia Narodowego. Sądzi, że są one "nie do zniesienia" i wyraża swoje poparcie dla obrażonego polityka – podkreśliło otoczenie głowy państwa.

Sankcje dla Zgromadzenia Narodowego

– zareagowała premier Elisabeth Borne, oznajmiając, że klub Zgromadzenia Narodowego "będzie musiał pogodzić się z sankcjami".

ZN wyjaśniało, że ich deputowany wypowiadał się o "łodzi" migrantów, a "w żadnym wypadku" o deputowanym Bilongo. De Fournas odmówił przeprosin. "Mamy do czynienia z manipulacją LFI, która służy wypaczeniu (sensu) moich uwag" - bronił się polityk na konferencji prasowej.

"Kontrowersje wywołane przez naszych przeciwników politycznych są poważne, lecz nie oszukają Francuzów" – oceniła na Twitterze Le Pen.

- skomentowała Mathilde Panot z LFI. – dodała.

Z Paryża Katarzyna Stańko

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj