BORYS TARASIUK*: Po pierwsze, Rosja udowodniła po raz kolejny, że nie cofnie się przed niczym, żeby osiągnąć swoje strategiczne cele. Proszę zauważyć: Gazprom celowo w ubiegłym roku
przedłużał w nieskończoność negocjacje na temat dostaw gazu nad Dniepr, żeby zakręcić kurek w środku zimy i spróbować upokorzyć nasz kraj.
Chciał, żebyśmy położyli uszy po sobie i zgodzili się na podyktowane przez koncern warunki. Rosjan nie powstrzymało nawet to, że sprawiają ogromne kłopoty nie tylko Ukranie, ale również piętnastu krajom Unii Europejskiej.
Będzie szukać aternatywnych źródeł surowców energetycznych. Rosja co jakiś czas udowadnia, że nie jest wiarygodnym partnerem. Być może tym razem Europa się ocknie i wreszcie zacznie
pracować nad wspólną polityką, która uniezależni ją od Rosji.
Równie dobrze Rosja może przekonać Unię, że to Ukraina jest niepoważnym partnerem i należy jak najszybciej zbudować gazociągi, które ją omijają. Może próbować przekonać Zachód, że remedium na wojny gazowe jest Gazociąg Północny i Południowy. Wówczas Ukraina nie będzie już pełniła roli strategicznego kraju tranzytowego.
Kreml od dawna próbuje zdyskredytować Ukrainę i przekonać UE, że nie warto się nami interesować. To był jeden z celów gazowej wojny. Stawiam się jednak na miejscu Unii i wydaje mi się, że nie trzeba być geniuszem, żeby przejrzeć logikę Kremla. Nie wolno uzależniać się strategicznie od kraju, który postępuje w ten sposób. Dlatego, moim zdaniem, to właśnie takie projekty jak Nabucco mają obecnie szansę na przyśpieszenie. Nie projekty Gazociągu Północnego i Południowego.
Wywód Pawłowskiego ma jedną wadę: to Ukraińcy zaproponowali wysłanie misji unijnej na granicę rosyjsko-ukraińską. Faktycznie, Kreml próbował to wykorzystać i sklecić komisję z ludzi
związanych z węgierskimi i austriackimi koncernami powiązanymi z Gazpromem. Udało się nam jednak pokrzyżowac te plany. Do komisji weszli przedstawiciele Unii i ekipa jawnie prorosyjska została
rozwodniona. Nie ma więc żadnych powodów, by mówić, że misja ekpertów jest porażką naszego kraju. Wręcz przeciwnie.
Nie musimy nikogo przekonywać. To widać jak na dłoni. Eksperci sami się przekonają, że to nie Naftohaz, lecz Gazprom kłamał.
*Borys Tarasiuk, były minister spraw zagranicznych Ukrainy