Pomimo powszechnego oburzenia z powodu śmierci dziesiątków tysięcy Palestyńczyków podczas izraelskich operacji wojskowych w Strefie Gazy, w nocy z soboty na niedzielę Izrael mógł liczyć na wsparcie trzech państw arabskich.

Rządy w Ammanie, Rijadzie i Abu Zabi odegrały - obok władz USA - kluczową rolę w odparciu irańskiego ataku, ponieważ dostarczyły Izraelowi i zachodnim partnerom dane wywiadowcze oraz udostępniły im swoją przestrzeń powietrzną. Jordania zaangażowała się nawet w bezpośrednie zestrzeliwanie środków rażenia zastosowanych przez Iran - zauważył "WSJ".

Reklama

Nasi regionalni partnerzy podjęli działania (wobec Iranu) pomimo sześciu miesięcy bardzo znaczących napięć pomiędzy (tymi państwami) i Izraelem (podczas wojny Izraela z palestyńską organizacją terrorystyczną Hamas), a także pomiędzy nimi i Stanami Zjednoczonymi, gdy błagali USA, aby zrobiły coś, by powstrzymać Izraelczyków (w Strefie Gazy) - przypomniał w rozmowie z dziennikiem Steven Cook, analityk ds. Bliskiego Wschodu w amerykańskim think tanku Council on Foreign Relations (CFR).

"WSJ" prognozuje, że taka postawa niektórych państw arabskich prawdopodobnie wpłynie na ich przyszłe relacje z Izraelem, ponieważ strona izraelska będzie musiała uwzględnić solidarną postawę Jordanii, Arabii Saudyjskiej i ZEA w obliczu poważnego zagrożenia ze strony Iranu.

Uderzenie Iranu

Reklama

W nocy z soboty na niedzielę Iran dokonał odwetowego uderzenia na Izrael w odpowiedzi na atak na irańską placówkę konsularną w Damaszku, w wyniku którego zginęło kilku wyższych rangą irańskich oficerów.

Iran wystrzelił ponad 300 dronów i rakiet, głównie ze swojego terytorium, jednak wyrządziły one niewielkie szkody, bowiem ogromną większość z nich udało się strącić siłom Izraela, USA, Francji, Wielkiej Brytanii oraz Jordanii.

Przebieg irańskiego ostrzału pod wieloma względami powielał niektóre z największych rosyjskich ataków na Ukrainę. Najpierw zastosowano wiele wolno poruszających się dronów kamikadze Shahed, które miały nadwyrężyć siły obrony powietrznej i zidentyfikować jej stanowiska, następnie pociski manewrujące, a na koniec uderzono szybszymi i trudniejszymi do przechwycenia rakietami balistycznymi - podkreślił "WSJ".