Dziennik.pl logo

Masowe zatrucie w ośrodku nad morzem. Sanepid bada przypadek z Międzywodzia

Międzywodzie
Międzywodzie/Shutterstock
Wakacyjny turnus rehabilitacyjny w Międzywodziu zmienił się w walkę z uciążliwą infekcją. Aż 53 pensjonariuszy nadmorskiego ośrodka nagle dopadły silne bóle brzucha, gorączka i osłabienie. Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Kamieniu Pomorskim natychmiast wszczęła śledztwo. Inspektorzy pobrali próbki z kuchni oraz wody, a pierwsze analizy wskazują na ataki znanych wirusów.

W jednym z ośrodków rehabilitacyjnych w Międzywodziu przebywało 191 pensjonariuszy. Od niedzieli 2 sierpnia pierwsi pacjenci zaczęli zgłaszać personelowi bardzo uciążliwe dolegliwości. Wirus zaatakował łącznie 53 osoby – wyłącznie dorosłych, w grupie chorej nie było dzieci. Oto główne objawy, z jakimi zmagają się kuracjusze: silne bóle brzucha, wysoka gorączka, ogólne osłabienie organizmu, uciążliwa biegunka. Sanepid w Kamieniu Pomorskim otrzymał oficjalne zgłoszenie w środę 5 sierpnia i natychmiast rozpoczął dochodzenie epidemiologiczne.

Sanepid szuka źródła zakażenia

Szefowa lokalnego sanepidu, Anna Banasiak, poinformowała o pierwszych ustaleniach badaczy. Wstępne testy wykryły obecność adenowirusów oraz rotawirusów. Inspektorzy sanitarni skrupulatnie przeszukali obiekt. Pobrali wymazy od chorujących pacjentów, całego personelu oraz prześwietlili wyposażenie kuchni i pomieszczeń wspólnych. Wyniki badań wody Sanepid przedstawi w najbliższym czasie, co pozwoli jednoznacznie wskazać źródło zakażenia.

Pensjonariusze zostali w ośrodku

Sytuacja na miejscu jest opanowana, a od 5 sierpnia lekarze nie odnotowali ani jednego nowego zachorowania. Nikt z pensjonariuszy nie trafił do szpitala – wszyscy chorzy pozostają pod stałą opieką wykwalifikowanych lekarzy i pielęgniarek na miejscu. Dyrektorzy i personel ośrodka wdrożyli procedury ochronne: odizolowali wszystkich zakażonych pacjentów w ich pokojach, dostarczają posiłki bezpośrednio pod drzwi kuracjuszy, zdezynfekowali całe wyposażenie oraz przestrzenie wspólne.

Jak dochodzi do zakażenia? Pułapki na klamkach i kranach

Rotawirusy i adenowirusy przenoszą się błyskawicznie, zwłaszcza w dużych skupiskach ludzi. Do zakażenia dochodzi przez bezpośredni kontakt z chorym, nieumyte ręce, skażoną żywność lub wodę.

Wirusy potrafią długo przetrwać na codziennych przedmiotach. Wystarczy dotknąć skażonej klamki, kranu czy deski klozetowej, a następnie przenieść drobnoustroje w okolice ust. Dlatego sprawna dezynfekcja i izolacja w ośrodku okazały się kluczowe, aby zatrzymać dalsze rozprzestrzenianie się infekcji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Olga Skórko

Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMasowe zatrucie w ośrodku nad morzem. Sanepid bada przypadek z Międzywodzia »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj