Premier zapewnił, że jeśli chodzi o cyberataki, to nigdzie na świecie nie da się zapewnić stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa w sektorze prywatnym.
Służby badają cyberatak na firmę MyDr
Dodał, że w sprawie wycieku danych w związku z cyberatakiem na firmę MyDr śledztwo trwa. "Mamy do czynienia z bardzo wyrafinowanymi technikami czy metodami. Motywacja zdaje się czysto kryminalna. Wiele wskazuje na to, że chodzi o próbę wyłudzenia okupu od tej firmy" - powiedział premier. Dodał, że w wyjaśnienie sprawy zaangażowane są wszystkie możliwe służby. "My koncentrujemy się na tym, żeby ze strony naszych instytucji nie było albo żeby jak najmniej było wycieków" - podkreślił Donald Tusk.
W środę Ministerstwo Cyfryzacji potwierdziło informację o cyberataku na firmę MyDr, w wyniku którego wyciekły dane m.in. o lekach i receptach prawie 19 mln Polaków. Wykradziona baza ma ponad 2 TB danych.
"Danych nie wystawiono na sprzeddaż"
"Nie ma w przestrzeni publicznej danych skradzionych w cyberataku. Nie są one wystawione nigdzie na sprzedaż ani nie są elementem żadnej gry. Monitorują to służby" - przekazał w czwartek wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Ponownie zaapelował też, aby każdy zastrzegł swój PESEL.
Zaznaczył, że trwają prace nad wydobyciem danych osób z firmy przetwarzającej i przeniesieniem ich do systemów państwowych. Podkreślił, że wszelkie informacje na temat wycieków danych można sprawdzić na stronie bezpiecznedane.gov.pl. Gawkowski podkreślił również, że służby rozpracowują grupę, która stała za cyberatakiem. Dodał, że "dzisiaj nic nie wskazuje na to, że mieliśmy zewnętrzny, czyli spoza granic Polski, element, który w tym wszystkim uczestniczył".
Prokuratura nadzoruje śledztwo ws. wycieku z MyDr
Z kolei Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała w czwartek, że nadzoruje prowadzone przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości dochodzenie w sprawie wycieku danych z firmy MyDr. Jej rzecznik prok. Piotr Antoni Skiba wyjaśnił, że dochodzenie prowadzone jest "w sprawie uzyskania przez nieustaloną osobę, nie później niż w dniu 6 sierpnia 2026 r., bez uprawnienia, za pośrednictwem sieci internet, dostępu do całości lub części systemu informatycznego administrowanego przez MyDr oraz przechowywanych na serwerach spółki informacji nieprzeznaczonych dla sprawcy - po uprzednim przełamaniu albo ominięciu informatycznych zabezpieczeń tych informacji, a następnie ujawnienia części uzyskanych w ten sposób informacji innym osobom, poprzez przesłanie wycinka danych do redakcji serwisu »Zaufana Trzecia Strona«, a tym samym przetwarzania danych osobowych, w tym dotyczących stanu zdrowia, przez osobę, która nie jest do tego uprawniona". Grozi za to do trzech lat więzienia.
Dane z MyDr, które wyciekły
Informacje obejmują dane osobowe pacjentów podmiotów świadczących usługi medyczne będących klientami MyDr - w tym imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów, adresy poczty elektronicznej oraz dane dotyczące stanu zdrowia, jak treść notatek z wizyt lekarskich czy informacji o wystawionych receptach. Dochodzenie w tej sprawie CBZC wszczęło w środę, zaś pierwsze czynności w sprawie zostały podjęte z urzędu w poniedziałek. "Z uwagi na dobro postępowania przygotowawczego nie udzielamy szerszych informacji o planowanych czynnościach i dokonanych ustaleniach" - podkreślił prok. Skiba.
Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.
