Niebezpieczny weekend nad wodą i brak nadzoru
O tym, jak niebezpiecznie bywa nad akwenem, świadczą zdarzenia z jednego tylko weekendu. Służby ratunkowe w Zagórzu nad Jeziorem Mucharskim miały w niedzielę pełne ręce roboty. W ciągu kilku godzin musiały interweniować aż dwukrotnie. Doszło tam m.in. do kolizji dwóch jednostek na samej tafli jeziora.
Jak informuje Agnieszka Petek, rzeczniczka prasowa policji w Wadowicach, doszło tam do kolizji dwóch skuterów wodnych. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a pojazdy zostały zabezpieczone przez właścicieli. Funkcjonariusze szybko sprawdzili stan trzeźwości uczestników zdarzenia, obaj sternicy byli trzeźwi.”
Kilka godzin później, około godziny 22:20, policja oraz zespół ratowników medycznych otrzymali kolejne zgłoszenie dotyczące pola namiotowego w tej samej miejscowości. Interwencja dotyczyła nietrzeźwej osoby, która jednak nie wymagała hospitalizacji. Udzielono pomocy na miejscu, a poszkodowany pozostał pod opieką trzeźwej osoby - wyjaśnia rzeczniczka.
Sobotni wieczór przyniósł jednak znacznie poważniejszy dramat. 50-letni mężczyzna, który wszedł do wody popływać, z niewyjaśnionych przyczyn zaczął tonąć i zachłysnął się wodą. Mimo natychmiastowej reanimacji podjętej przez świadków, a później przez ratowników medycznych, życia mężczyzny nie udało się uratować.
Te zdarzenia mają miejsce na terenach, które są dzikimi plażami i nie są objęte stałym nadzorem ratowników. Oznacza to, że każdy, kto wchodzi do wody, robi to wyłącznie na własną odpowiedzialność, a czas dotarcia profesjonalnej pomocy może być w takich miejscach znacznie dłuższy.
Jest petycja o uporządkowanie ruchu
W odpowiedzi na łamanie zasad i rosnące zagrożenie, organizacje społeczne wzięły sprawy w swoje ręce. Fundacja GreenE2 zainicjowała internetową petycję pod hasłem "Jezioro Mucharskie - uporządkowanie ruchu motorowodnego", którą do tej pory podpisało ponad 500 osób. Autorzy dokumentu podkreślają, że jezioro jest wspólną przestrzenią dla rodzin, pływaków, kajakarzy i żeglarzy, jednak obecnie brakuje jasnego podziału akwenu, który zapewniłby wszystkim bezpieczeństwo.
Sygnatariusze petycji nie domagają się całkowitego zakazu używania silników spalinowych, lecz proponują rozsądny kompromis. Ich postulaty obejmują:
- wprowadzenie strefy spokojnej z ograniczeniem prędkości do 15 km/h,
- zakaz używania napędów o mocy powyżej 10 kW w godzinach wieczornych i nocnych (17:00-10:00),
- wyznaczenie stref ochronnych dla przyrody, w tym wokół tzw. "ptasich wysp”,
- docelowe przejście na napędy elektryczne w wybranych strefach po 2032 roku,
- wyłączenie połowy akwenu z szybkich urządzeń pływających oraz ograniczenie prędkości do 5 km/h w odległości 150 m od brzegu,
- uporządkowanie miejsc wodowania jednostek oraz ograniczenie uciążliwości akustycznych.
Mieszkańcy alarmują, że brawurowy ruch motorówek blisko brzegu stwarza realne zagrożenie dla osób kąpiących się wpław, a powstające fale niszczą pomosty i degradują linię brzegową.
Starostwo reaguje na wnioski mieszkańców
Działania mieszkańców nie ograniczają się jedynie do petycji. Jak ujawnił radny Sebastian Mlak, impulsem do podjęcia kroków przez Starostwo Powiatowe w Wadowicach był oficjalny wniosek Mucharskiego Klubu Żeglarskiego "Jaszczur" z 20 lipca 2026 roku. Żeglarze, będący stałymi użytkownikami akwenu, zwrócili się do władz o interwencję w sprawie bezpieczeństwa i uciążliwości akustycznej, szczególnie generowanej przez skutery wodne.
Obecnie na Jeziorze Mucharskim obowiązują limity mocy silnika do 10 KM oraz prędkości do 15 km/h. Jak pokazuje codzienność, zasady te są często łamane. W efekcie zgłoszeń Wydział Środowiska ogłosił przetarg na specjalistyczne pomiary hałasu. Badania mają zostać przeprowadzone przez akredytowane laboratorium w jeden z sierpniowych weekendów, kiedy ruch na jeziorze jest największy, w czterech punktach wokół zbiornika.
Zarząd Powiatu Wadowickiego podkreśla, że zlecenie badań nie jest równoznaczne z zakazem korzystania ze skuterów wodnych i nie przesądza o wprowadzeniu ograniczeń. Samorząd chce zebrać obiektywne dane, aby mieć konstruktywne argumenty do rozmów z różnymi grupami.
Sebastian Mlak z zarządu powiatu zwraca uwagę, że po zakończeniu badań przewidziane są rozmowy ze wszystkimi zainteresowanymi stronami - zarówno z żeglarzami, motorowodniakami, jak i przedsiębiorcami oraz mieszkańcami. Radny podkreśla: Wiadomo, że turystyka ma swoje prawa i nikt nie wyobraża sobie w tym miejscu strefy całkowitej ciszy. Pomiary i zaplanowane konsultacje mają pomóc w podjęciu właściwej decyzji, która ustabilizuje sytuację na akwenie i wypracuje kompromis satysfakcjonujący wszystkie strony.
Źródła: wadowice24.pl oraz gazetakrakowska.pl.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.
