Wprowadzenie systemu kaucyjnego miało ułatwić recykling, ale sprytni klienci szybko znaleźli jego słabe punkty. Za zwrot butelki lub puszki odzyskasz od 50 groszy do złotówki, jednak warunkiem jest oddanie opakowania z odpowiednim logo. Jak podaje rp.pl, niektóre automaty w sklepach nie potrafią poprawnie zweryfikować wrzucanych produktów i dają się oszukać.
Jak działa ten mechanizm?
Oszustwo opiera się na prostym manewrze. Urządzenie najpierw skanuje prawidłowe opakowanie z systemowym logo, a do wnętrza trafia zupełnie inna puszka lub butelka, która nie jest objęta kaucją.
Winna jest konstrukcja niektórych maszyn. Skanery znajdują się poza otworem wrzutowym, a urządzenia nie ważą przyjmowanych przedmiotów. W efekcie automat nie odróżnia prawidłowej puszki od zwykłego odpadu.
Problem sklepów
Problem dotyka konkretnych placówek handlowych. Jak podaje rp.pl, w worku z jednego z butelkomatów przy sklepie Żabka znaleziono aż 21 puszek bez oznaczenia kaucyjnego i zaledwie jedną prawidłową.
Inne sieci skutecznie blokują takie praktyki na etapie technologicznym. Biedronka sprawdza zarówno kod EAN, jak i fizyczny kształt zwracanego opakowania. Z kolei Lidl stawia na nowoczesne automaty, które skanują butelki dopiero po zamknięciu ich wewnątrz urządzenia, co uniemożliwia podmienianie puszek w trakcie zwrotu.
Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.
