Dziennik Gazeta Prawana logo

Z Tybetu do Polski po bezpieczne życie

13 października 2008, 23:23
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Z Tybetu do Polski po bezpieczne życie
Inne
Do Polski dotarli właśnie kolejni tybetańscy uchodźcy. Wśród nich są rodzice 18-letniej Czime Jangdon, która w wyniku akcji DZIENNIKA znalazła w naszym kraju dom. Cała kilkunastoosobowa grupa trafiła tu dzięki polskiej buddystce Drolmie oraz Katarzynie i Piotrowi Skopcom z Warszawy, którzy zorganizowali wyprawę z pomocą dla tybetańskiej wioski Golok.

"Ostatni raz widziałam się z mamą i ojcem cztery lata temu" - mówiła Czime, wypatrując ich wśród pasażerów samolotu, który przyleciał z chińskiego miasta Czengdu. Gdy oboje nieco wystraszeni wyszli wreszcie zza szklanych drzwi oddzielających lotniskową poczekalnię od strefy przylotów, rzuciła im się w objęcia. Wszyscy płakali. Ten happy end był możliwy dzięki determinacji polskiej buddystki Drolmy, od lat pomagającej Tybetańczykom.

Sprowadza ich do Polski, by mogli u nas zdobyć wykształcenie, a potem wrócić do rodzinnej wioski i tam pracować na rzecz swojej społeczności. Drolma pomogła już w ten sposób Czime i jej dwóm młodszym kuzynkom - Sonam i Lodrolmie. Kobieta nie ujawnia swojego nazwiska, bo planuje kolejne wyprawy do tybetańskiej wioski Golok w Syczuanie i boi się, że chińskie władze mogłyby odmówić jej wizy.

Rodzice Czime próbowali od lat wyjechać z Chin. Ojciec dziewczyny Sonam Norbu zajmował się wytwarzaniem figurek Buddy. To nie podobało się chińskim władzom, dlatego rodzina była prześladowana. Postanowili więc uciekać z kraju. Najpierw wysłali za granicę obie córki, a potem sprzedali cały dobytek i czekali na okazję do wyjazdu. Pomogła im, podobnie jak ich córce, pani Drolma. Wraz z Katarzyną i Piotrem Skopcami, którzy już wcześniej udzielili w swym warszawskim domu gościny Czime oraz jednej z jej kuzynek, pojechała do Goloku. Na miejscu załatwili wszystkie formalności i przywieźli Tybetańczyków do Polski.

Matka Czime, Zega, przywiozła do Warszawy garnki potrzebne do wyrobu tybetańskich pierożków. Ma nadzieję, że kiedy się na dobre zadomowią, będzie je mogła sprzedawać. Z kolei ojciec liczy na to, że będzie mógł rozprowadzać figurki Buddy. Ale najpierw chcą znaleźć dom i zamieszkać w nim razem z córką. "Państwo Jangdon zamierzają wystąpić do polskich władz o status uchodźcy. Teraz szukamy dla nich mieszkania" - mówi DZIENNIKOWI Drolma.

Razem z rodzicami Czime do Warszawy przyleciał również tybetański poeta Dordże Tasi. Ten młody mężczyzna, aby wydać tomik swoich wierszy w języku tybetańskim, przez rok zbierał i suszył robaki stosowane jako lekarstwo wzmacniające. W Polsce Tasi zamierza zdobyć wykształcenie, nauczyć się języka polskiego i angielskiego. A potem chce wrócić do kraju, aby pomagać rodakom.

Ale uchodźców jest więcej, bo do Warszawy przybyło też kilkunastu członków tybetańskiego zespołu folklorystycznego. Oni też zaznali w Chinach prześladowań, a niektórzy na własnej skórze przekonali się, jak wygląda koszmar chińskiego więzienia. Jeden z mężczyzn siedział w ciasnej, pozbawionej okien celi. Kiedy jego współwięzień zmarł na zapalenie płuc, strażnicy usunęli martwe ciało dopiero po tygodniu. Drugi był torturowany brakiem snu. Strażnicy posadzili go na krześle, przed którym ustawili deskę z nabitymi gwoździami. Każda drzemka kończyła się upadkiem i dotkliwymi ranami.

Polacy pomagający uchodźcom twierdzą, że nienawiść Chińczyków do Tybetańczyków jest wyczuwalna na każdym kroku. "Chińscy urzędnicy traktują ich jak ludzi drugiej kategorii. Także zwykli mieszkańcy Chin na każdym kroku dają im odczuć swoją niechęć. Byli na przykład oburzeni, że Tybetańczycy podróżują tym samym autobusem co oni. A miejscowy przedstawiciel linii KLM krzyczał na nich i obrażał. W samolocie stewardesy zdawały się ich nie zauważać" - wspomina Piotr Skopiec. Być może właśnie dlatego na Okęciu wszyscy Tybetańczycy z nieukrywanym strachem spoglądali w stronę umundurowanych celników. Uspokoili się dopiero po wyjściu z hali przylotów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj