Dziennik Gazeta Prawana logo

Urzędnicze piekło cudzoziemców

20 stycznia 2009, 17:49
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Czeczenka, pani Zarema przyjechała z dziećmi do Polski i dostała status uchodźcy. Jej mąż zaginął na wojnie. Gdy kobieta złożyła do Ośrodka Pomocy Społecznej wniosek o zasiłek na dzieci, dostała decyzję odmowną. Powód? Niedostarczenie dokumentów potwierdzających dochód współmałżonka. To tylko jedna z wielu historii, którą opisuje zaprezentowany raport o dyskryminacji cudzoziemców w Polsce.

Raport przygotowany przez działające na rzecz uchodźców Stowarzyszenie Interwencji Prawnej jest pełen urzędniczych absurdów. Cudzoziemcy czekają po dwa miesiące na przedłużenie kart pobytu (Tymczasowego Zaświadczenia Tożsamości Cudzoziemca), choć to ich jedyny dokument, bez którego nie mogą zatrudnić się, załatwić podstawowych spraw w urzędach, a nawet chodzić po ulicach, bo podczas rutynowej kontroli może ich zatrzymać policja.

Dlaczego tak się dzieje, skoro wydanie nowej karty nie jest zabiegiem skomplikowanym? Trudno powiedzieć, jednak pewne jest, że przewlekła procedura to niemal urzędniczy zwyczaj. Urzędnicy traktują cudzoziemców uznaniowo. Nigeryjczyk, pan Kodima chciał potwierdzić swój przysłany z Nigerii akt urodzenia, by wziąć ślub z Polką. W jednym z urzędów stanu cywilnego odmówiono mu bez słowa uzasadnienia, w innym wziął ślub bez przeszkód.

Podobnych przypadków raport opisuje więcej, łączy je jedno - wymagania urzędników wobec cudzoziemców nie mają oparcia w przepisach prawnych. Problemy przybyszów z innych krajów wynikają także z niedostosowania polskich przepisów do obecności osób innej narodowości w Polsce. "Choć dane statystyczne nie potwierdzają tezy o dyskryminacji legalnych imigrantów, to pisane przypadki potwierdzają, że takie praktyki się zdarzają" - piszą autorzy raportu.

p


Witold Klaus*: Tak. Dyskryminujące są przepisy niedostosowane do obecności cudzoziemców w Polsce -większość z nich powstawała, kiedy cudzoziemców u nas nie było. Przepisy nie przewidują więc, że obywatele inni niż polscy mogą się znaleźć w jakiejś sytuacji. Po drugie - niektóre przepisy są dobre, ale urzędnicy nie umieją ich interpretować, albo po prostu ich nie znają. Na przykład pomijane przez dyrektorów szkół przepisy o edukacji, które dają dzieciom cudzoziemców różne prawa w szkołach. Kolejny rodzaj dyskryminacji to niechęć. Urzędnicy często odnoszą się do cudzoziemców z wyższością, pogardą, policjanci niechętnie kwalifikują wymierzone przeciwko nim "przestępstwa z nienawiści" jako przejaw dyskryminacji rasowej. Jednak mimo tych wszystkich przykładów dyskryminacja nie jest w Polsce powszechnym zjawiskiem. Choćby dlatego, że nie ma u nas wielu cudzoziemców, z którymi urzędnicy mogliby się stykać.


Są coraz bardziej przychylni, wiemy to z różnych badań opinii społecznej, z których korzystaliśmy. To wynika z oswojenia - na naszych ulicach widać coraz więcej ludzi pochodzących z innych krajów Europy i z innych kontynentów. Coraz więcej Polaków wyjeżdża też na zachód, gdzie widzą wielu imigrantów. W ubiegłorocznym badaniu Eurobarometru Polacy wypadli wręcz pod tym względem korzystnie na tle innych narodów Unii Europejskiej. Większość z nas nie miała nic przeciwko temu, żeby człowiek innej rasy został czynnym politykiem. Jednak do tych pozytywnych informacji trzeba podchodzić z dystansem. Polacy mogą deklarować sympatię dla cudzoziemców, bo mimo wszystko wciąż ich znają słabiej niż inne narody Unii, które mają u siebie wielu imigrantów.


Nawet, jeśli jest ich mało, to ich problemy dotyczą konkretnych ludzi, ich życia. Po drugie - cudzoziemców będzie u nas coraz więcej, powinniśmy już się uczyć, jak z nimi żyć, by wtedy, kiedy będzie ich wielu nie okazało się, że mamy niedouczonych urzędników, niechętne społeczeństwo.


To już nie są tylko uchodźcy, którzy, tak jak kiedyś, traktowali Polskę wyłącznie jak kraj tranzytowy. Mamy dużą grupę osób z Ukrainy, które może zarabiają tu mniej, niż w Niemczech, czy Wielkiej Brytanii, ale mają z Polski bliżej do domu i lepiej się tu czują z powodu podobieństw kulturowych i językowych. Z tych samych powodów, kulturowych, wolą u nas zostawać uchodźcy z Czeczenii. Są wprawdzie Muzułmanami, jednak i oni i my mamy w tradycję wpisany szacunek do starszych, religijność, łączy nas niechęć do Rosji. Mamy też coraz więcej cudzoziemskich studentów, bo ceny za studia w Polsce są o wiele niższe niż za studia w innych krajach Unii, a poziom porównywalny. Generalnie obraz cudzoziemców w Polsce zmienia się, będzie ich coraz więcej i powinniśmy być na to gotowi.

*Witold Klaus jest współautorem raportu o dyskryminacji cudzoziemców w Polsce

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj