Dziennik Gazeta Prawana logo

Ból przestaje być tematem tabu

1 marca 2009, 12:38
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Już kilkanaście szpitali w całym kraju zadeklarowało, że chce mierzyć poziom bólu u swoich pacjentów. To wielki przełom, bo jeszcze niedawno tylko trzy placówki na Opolszczyźnie miały certyfikaty świadczące o tym, że chorzy niepotrzebnie nie cierpią.

"Ból przestał być wreszcie bagatelizowany" - cieszy się prof. Jan Dobrogowski, prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu. Jego zdaniem sporą zasługę ma w tym DZIENNIK, który namawiał lekarzy i władze do zajęcia się problemem. A jest on poważny, bo jak wynika z danych zebranych przez firmę farmaceutyczną Grunenthal, aż trzy czwarte Polaków odczuwa ból, który uniemożliwia im normalne życie. Co gorsza, wielu z nich próbuje się leczyć na własną rękę, łykając ogromne ilości dostępnych bez recepty środków. A zaledwie jeden na czterech ankietowanych wie, gdzie znajduje się najbliższa poradnia leczenia bólu.

To się jednak zmienia. W ostatnich miesiącach gwałtownie wzrosło zainteresowanie certyfikatami "Szpital bez bólu" przyznawanymi przez PTBB. "Stara się o nie teraz kilkanaście placówek z całej Polski. I ciągle zgłaszają się do nas kolejne" - mówi prof. Dobrogowski.

Wielkim zainteresowaniem cieszyły się również dni otwarte w poradniach leczenia bólu, a telefon, przy którym dyżurowali specjaliści anestezjolodzy, dzwonił niemal bez przerwy. - Bo pacjenci są obecnie o wiele bardziej świadomi tego, że mają prawo do uśmierzania bólu - wyjaśnia prof. Jerzy Wordliczek z PTBB.

ROMANA ŁUGIN*: Zawsze marzyłam, by zostać anestezjologiem, ale za pierwszym podejściem nie dostałam się na studia. Dlatego przez rok pomagałam na oddziale intensywnej terapii. W tamtych czasach, gdy komuś brakowało punktów na uczelnię, mógł je zdobyć, pracując w szpitalu. Wtedy też zrozumiałam, że bycie anestezjologiem wcale nie musi oznaczać braku kontaktu z człowiekiem. Tymczasem w Polsce przyjęło się, że anestezjolog ma kontakt z pacjentem dopiero wtedy, gdy go usypia. Czasem nie rozmawia z nim wcale, bo ten trafia do niego już nieprzytomny. Taka dziedzina jak medycyna bólu kilkanaście lat temu w ogóle u nas nie istniała. Dlatego dzięki wsparciu moich przełożonych zaczęłam się douczać.

Niestety, nadal trafiają do mnie źle zdiagnozowani albo źle leczeni pacjenci. Pamiętam kobietę, która przyszła z neuralgią trójdzielną, czyli jednym z najsilniejszych znanych bóli, zlokalizowanym na twarzy. Nie mogąc go wytrzymać, ludzie często podejmują próby samobójcze. Pacjentka walczyła z bólem bezskutecznie przez kilka miesięcy. Była wrakiem człowieka, nie mogła się nawet samodzielnie umyć. W końcu ktoś podpowiedział jej, by poszła do poradni leczenia bólu. Od razu zakwalifikowałam ją na zabieg do specjalistycznego ośrodka w Warszawie.

Był też pacjent, którego miesiącami leczono na bóle kręgosłupa. Terapia nie pomagała, a on nie miał nawet siły wstać z łóżka. Każdy krok był dla niego mordęgą. Po badaniu w poradni okazało się, że ma zwyrodnienie stawu biodrowego. Zaczęliśmy leczenie i teraz już tak nie cierpi.

Nie możemy generalizować, szczególnie że z roku na rok jest coraz lepiej. Ale nadal są tacy, którzy uważają, że z czymś dadzą sobie radę sami. Próbują na własną rękę leczyć, zamiast wysłać pacjenta do kogoś takiego jak ja. Wielu lekarzy zapomina także, że ból jest pojęciem bardzo subiektywnym. Każdy przeżywa go inaczej. Pacjentowi nie można powiedzieć, że musi cierpieć i kropka. Ból można i trzeba minimalizować. Także pacjenci muszą mieć tego świadomość.

Nigdy tak ani przez chwilę nie pomyślałam. Każdego dnia moi pacjenci przekonują mnie, że wybrałam najlepszą z możliwych dróg zawodowych. Przychodzą do mnie ludzie cierpiący, a ja daję im ulgę. Informacje o naszej poradni przekazują sobie potem w autobusach, w sklepie, na spotkaniach towarzyskich. Nie ma dnia, abym nie spotkała się z jakimś dowodem wdzięczności. Wielu naszych dawnych pacjentów odwiedza nas, choć nic ich już nie boli. Tłumaczą, że przychodzą ze względu na uśmiech i atmosferę, bo u nas ktoś nareszcie poświęcił im czas, porozmawiał, starał się zrozumieć.

*dr Romana Ługin pracuje w poradni leczenia bólu Caritas Sopot; dzięki głosom pacjentów zajęła pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie Lekarz Niosący Ulgę w Bólu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj