Smutno mi bardzo, że już nie spotkam Profesora Religi. Bardzo ceniłam Go, nie tylko jako znakomitego specjalistę, ale przede wszystkim, jako lekarza
z powołania, dla którego zawsze najważniejszy był człowiek. Na zawsze zapamiętam to niezwykle wzruszające spotkanie w Pałacu, gdy otoczony rodziną i przyjaciółmi, odbierał z rąk mojego
męża Order Orła Białego.
Profesora Religę zapamiętam jako twardego polityka, lekarza i dobrego człowieka. Jako polityka, który potrafił walczyć o swoje poglądy, ale też był dostępny dla dziennikarzy oraz nie
unikał trudnych pytań.
Ostatni raz go widziałam 3 miesiące temu, wtedy był już po chemioterapii i nie miał włosów. Widziałam, jak bardzo się tego wstydził. Próbowałam zrozumieć, jak musiał się z tym czuć. Już gdy skończył się program rozmawialiśmy o jego chorobie, o Bogu. .
. Człowieka, do którego można było zadzwonić, nawet z problemami widzów, którzy zgłaszali się do redakcji. Profesor nigdy nie odmówił, zawsze starał się poświęcić im trochę czasu. Zauważał zwykłego człowieka. Był bezinteresowny i skromny.
Nigdy nie przekraczał granic. Nawet, kiedy nowym ministrem zdrowia została Ewa Kopacz, profesor nie krytykował jej. Nie zgadzał się z jej poglądami, ale starał się ją dopingować, ponieważ najważniejsze dla niego było dobro polskiej służby zdrowia.
Był pogodny, dowcipny. Lubiłam z nim rozmawiać, . Nawet podczas tego ostatniego spotkania, kiedy profesor był już bardzo wyniszczony chorobą, starał się zachować pogodę ducha.
.