Co dać naszemu wychowawcy? - to pytanie od tygodni dręczyło polskich rodziców. To, że prezent trzeba dać, nie budzi właściwie dyskusji. Żmudne są natomiast ustalenia, co kupić i po ile się złożyć. "Mamusie z tzw. trójki klasowej jeszcze do wczoraj zastanawiały się, czy kupić komplet filiżanek czy lepiej kolczyki i wisiorek od Svarowskiego. Ostatecznie wybrały biżuterię, kosztowała po 10 zł od osoby" - opowiada Elżbieta z Krakowa, której syn kończy właśnie pierwszą klasę podstawówki.

Reklama

Regina z Warszawy, której córka odbierze dziś świadectwo ukończenia szkoły podstawowej, przeżyła spory szok, gdy najbardziej aktywni rodzice zarządzili składkę po 100 zł. Próbowała pytać, dlaczego tak dużo, ale została zakrzyczana. Dziś wychowawca 13-letniej Kasi dostanie najnowszy model GPS-u z mapą górskich szlaków.

>>>Prezenty drogie, a wyniki sprawdzianu szóstoklasistów fatalne

Aparaty cyfrowe, biżuteria, zegarki i markowe perfumy...

Bo hojność rodziców nie zna granic. "Najdroższym prezentem w naszej szkole był teleskop. Nauczyciel, który go dostał, był zaskoczony. Ale co miał zrobić? Przyjął" - opowiada nauczyciel z Ostrowi Mazowieckiej. W jednym z podwarszawskich gimnazjów były już aparaty cyfrowe, biżuteria, zegarki i markowe perfumy. "W zeszły poniedziałek mieliśmy nawet specjalną radę pedagogiczną w tej sprawie. Uznaliśmy, że każdy powinien postępować zgodnie z własnym sumieniem, ale na zebraniach wychowawcy uczulali rodziców, by nie kupowali zbyt wystawnych prezentów" - mówi Ryszard, który uczy w tej szkole matematyki.

Reklama

>>>"Mój nauczyciel gejem? No i dobrze"

Reklama

I to - zdaniem filozofa i etyka dr. Pawła Łukowa - jest właściwa postawa: od razu powiedzieć jasno, że nie przyjmiemy zbyt drogiego upominku. "A gdy rodzice nie posłuchają, należy uprzejmie podziękować, przeprosić i odmówić. Bo nauczyciel akceptujący drogie prezenty postępuje po prostu niesmacznie" - mówi.

A podarunki bywają rzeczywiście kosztowne: może to być automatyczny ekspres do kawy, weekendowy wypoczynek w spa, komplet sztućców, a nawet tygodniowa wycieczka do Paryża. Doskonały interes już dawno zwietrzyły sklepy internetowe i w tej chwili niemal każdy ma specjalną sekcję "prezent dla nauczyciela".

Żelazko, odkurzacz, dywan...

Ożywiona dyskusja na temat obdarowywania pedagogów trwa w internecie. Dominują sensacyjne w tonie opowieści o wygórowanych żądaniach nauczycieli. "Trójka klasowa zapytała wychowawczynię, co by chciała dostać. Pani zażyczyła sobie żelazko, bo jej się popsuło" - napisała "matka".

>>>Polskie szkoły przypominają rudery

Internauta Jan z Bolesławca wspomina z kolei, że spotkał znajomego, który buszował po sklepach AGD w poszukiwaniu odkurzacza, bo wychowawczyni jego syna zasugerowała, że właśnie taki prezent osłodziłby jej rozstanie ze zdolną klasą maturalną.

Jeszcze inna nauczycielka - jak opowiada internauta Krzysztof - zażyczyła sobie od wychowanków dywanu. Dużego, by pasował jej do salonu. Głos zabierają również sami nauczyciele. "A czy polonistki są tylko od czytania? Czemu nikt nie pomyśli, że czego jak czego, ale książek mają pod dostatkiem. Ja byłam bardzo zadowolona, jak w zeszłym roku dostałam bon do zrealizowania w sklepie kosmetycznym" - napisała na portalu kobiety.pl internautka Ola.

Sygnet czy portret z drutu?

Ale są też nauczyciele, którzy drogich prezentów nie biorą. Jak mówi polonista z Łodzi Dariusz Chętkowski, dopuszczalna jest rzecz drobna, wręcz symboliczna, ale mikrofalówka czy biżuteria to zwykła łapówka. Chętkowski wspomina, że kilka lat temu rodzice jednego z uczniów chcieli go obdarować złotym pierścieniem. "Na szczęście zapytali, jaki mam rozmiar palca. Oczywiście kategorycznie odmówiłem przyjęcia sygnetu" - śmieje się.

Chętnie zaakceptował natomiast swój portret wykonany przez uczniów z drutu. "Świetnie oddawał mój wygląd i charakter. Włożono w tę pracę dużo serca" - opowiada.

Wyrobione zdanie na temat kosztownych podarków dla nauczycieli ma filozof i etyk, prof. Jacek Hołówka. "To prosta droga do korupcji, zwłaszcza jeśli obdarowany będzie nadal uczył dzieci po wakacjach. A i sami nauczyciele powinni pamiętać, że przyjmowanie takich darów nieodwołalnie niszczy ich reputację" - mówi.