Dziennik Gazeta Prawana logo

Jaki dywan dać w prezencie nauczycielowi?

19 czerwca 2009, 08:04
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Jaki dywan dać w prezencie nauczycielowi?
Inne
Uczniowie dostaną dzisiaj świadectwa, a nauczyciele prezenty - to tradycyjny scenariusz zakończenia roku szkolnego. Pedagodzy wrócą do domów z naręczami kwiatów i siatkami pełnymi bombonierek. Ale nie tylko. Może się też zdarzyć, że od wdzięcznych wychowanków dostaną srebrną lub złotą biżuterię, AGD, dywan, albo kupon do spa.

Co dać naszemu wychowawcy? - to pytanie od tygodni dręczyło polskich rodziców. To, że prezent trzeba dać, nie budzi właściwie dyskusji. Żmudne są natomiast ustalenia, co kupić i po ile się złożyć. "Mamusie z tzw. trójki klasowej jeszcze do wczoraj zastanawiały się, czy kupić komplet filiżanek czy lepiej kolczyki i wisiorek od Svarowskiego. Ostatecznie wybrały biżuterię, kosztowała po 10 zł od osoby" - opowiada Elżbieta z Krakowa, której syn kończy właśnie pierwszą klasę podstawówki.

Regina z Warszawy, której córka odbierze dziś świadectwo ukończenia szkoły podstawowej, przeżyła spory szok, gdy najbardziej aktywni rodzice zarządzili składkę po 100 zł. Próbowała pytać, dlaczego tak dużo, ale została zakrzyczana. Dziś wychowawca 13-letniej Kasi dostanie najnowszy model GPS-u z mapą górskich szlaków.

>>>Prezenty drogie, a wyniki sprawdzianu szóstoklasistów fatalne

Bo hojność rodziców nie zna granic. "Najdroższym prezentem w naszej szkole był teleskop. Nauczyciel, który go dostał, był zaskoczony. Ale co miał zrobić? Przyjął" - opowiada nauczyciel z Ostrowi Mazowieckiej. W jednym z podwarszawskich gimnazjów były już aparaty cyfrowe, biżuteria, zegarki i markowe perfumy. "W zeszły poniedziałek mieliśmy nawet specjalną radę pedagogiczną w tej sprawie. Uznaliśmy, że każdy powinien postępować zgodnie z własnym sumieniem, ale na zebraniach wychowawcy uczulali rodziców, by nie kupowali zbyt wystawnych prezentów" - mówi Ryszard, który uczy w tej szkole matematyki.

>>>"Mój nauczyciel gejem? No i dobrze"

I to - zdaniem filozofa i etyka dr. Pawła Łukowa - jest właściwa postawa: od razu powiedzieć jasno, że nie przyjmiemy zbyt drogiego upominku. "A gdy rodzice nie posłuchają, należy uprzejmie podziękować, przeprosić i odmówić. Bo nauczyciel akceptujący drogie prezenty postępuje po prostu niesmacznie" - mówi.

A podarunki bywają rzeczywiście kosztowne: może to być automatyczny ekspres do kawy, weekendowy wypoczynek w spa, komplet sztućców, a nawet tygodniowa wycieczka do Paryża. Doskonały interes już dawno zwietrzyły sklepy internetowe i w tej chwili niemal każdy ma specjalną sekcję "prezent dla nauczyciela".

Ożywiona dyskusja na temat obdarowywania pedagogów trwa w internecie. Dominują sensacyjne w tonie opowieści o wygórowanych żądaniach nauczycieli. "Trójka klasowa zapytała wychowawczynię, co by chciała dostać. Pani zażyczyła sobie żelazko, bo jej się popsuło" - napisała "matka".

>>>Polskie szkoły przypominają rudery

Internauta Jan z Bolesławca wspomina z kolei, że spotkał znajomego, który buszował po sklepach AGD w poszukiwaniu odkurzacza, bo wychowawczyni jego syna zasugerowała, że właśnie taki prezent osłodziłby jej rozstanie ze zdolną klasą maturalną.

Jeszcze inna nauczycielka - jak opowiada internauta Krzysztof - zażyczyła sobie od wychowanków dywanu. Dużego, by pasował jej do salonu. Głos zabierają również sami nauczyciele. "A czy polonistki są tylko od czytania? Czemu nikt nie pomyśli, że czego jak czego, ale książek mają pod dostatkiem. Ja byłam bardzo zadowolona, jak w zeszłym roku dostałam bon do zrealizowania w sklepie kosmetycznym" - napisała na portalu kobiety.pl internautka Ola.

Ale są też nauczyciele, którzy drogich prezentów nie biorą. Jak mówi polonista z Łodzi Dariusz Chętkowski, dopuszczalna jest rzecz drobna, wręcz symboliczna, ale mikrofalówka czy biżuteria to zwykła łapówka. Chętkowski wspomina, że kilka lat temu rodzice jednego z uczniów chcieli go obdarować złotym pierścieniem. "Na szczęście zapytali, jaki mam rozmiar palca. Oczywiście kategorycznie odmówiłem przyjęcia sygnetu" - śmieje się.

Chętnie zaakceptował natomiast swój portret wykonany przez uczniów z drutu. "Świetnie oddawał mój wygląd i charakter. Włożono w tę pracę dużo serca" - opowiada.

Wyrobione zdanie na temat kosztownych podarków dla nauczycieli ma filozof i etyk, prof. Jacek Hołówka. "To prosta droga do korupcji, zwłaszcza jeśli obdarowany będzie nadal uczył dzieci po wakacjach. A i sami nauczyciele powinni pamiętać, że przyjmowanie takich darów nieodwołalnie niszczy ich reputację" - mówi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj