Nigdy! Madzia ma 17 lat i nawet nie chcę myśleć o tym, że może jej zabraknąć. O tym, że coś jest nie w porządku dowiedziałam się podczas porodu. To moje
pierwsze dziecko, więc może pani sobie wyobrazić jaka to była tragedia. Przepuchlina mózgowo-rdzeniowa, zapalenie mózgu. Kiedy tkwiliśmy z mężem przy naszej chorej córeczce, lekarze mówili
wprost: niech państwo tu nie przychodzą, lepiej się nie przyzwyczajać, proszę zostawić to dziecko, bo nie ma żadnych rokowań.
Nie. To przecież moja córeczka. Po dziewięciu miesiącach leżenia w szpitalu, zabraliśmy ją do domu. Kiedy słyszę prośbę Barbary Jackiewicz o uśmiercenie syna, to tak jakby mówiła o
swoim dziecku: ten człowiek jest niepotrzebny.
>>>Barbara Jackiewiewicz prosi o eutanazję dla syna
Bo może dzięki niemu, ktoś zmieni swoje życie. Spojrzy na siebie z innej perspektywy. Pogrążony w jakiejś rozpaczy dostrzeże, że są ludzie, którzy cierpią jeszcze bardziej. Każdy ma na
tym świecie jakąś rolę do spełnienia. Również i tak ciężko chorzy ludzie.
Nie rusza się, nie widzi, jej mózg jej nieodwracalnie zniszczony. Jest karmiona przez rurkę doprowadzoną do żołądka, jest cewnikowana.
Może tylko jak mąż przychodzi z pracy. To wtedy widać po niej, jakby się cieszyła. Reszta to chyba zwykłe odruchy. Ale człowiek jest zadowolony nawet z tego jednego uśmiechu.
Wstajemy rano, szykuję młodsze dzieci do szkoły. Najpierw jest cewnikowanie, potem szykuję Madzi jedzenie. Potem przewijanie, karmienie, mycie, sprawdzenie tlenu, za dwie godziny znowu
cewnikowanie, za trzy jedzenie. I tak w kółko.
Magda ma swój pokój, który jest obok sypialni mojej i męża. Drzwi są otwarte, więc jeśli coś się dzieje zawsze usłyszymy.
Nie. Ja jestem w domu z Madzią, mąż haruje na dwóch etatach, żeby utrzymać rodzinę.
Ona woła o pomoc. Ona przecież ma już swoje lata i po prostu poczuła zagrożenie: co będzie z synem, kiedy mnie zabraknie. Mnie też czekają te dylematy. O tym jednak można pomyśleć
wcześniej. Można przecież załatwić ośrodek dla Krzysztofa. I to wcale nie oznacza izolacji. Matka, dopóki ma siły, może tam przychodzić i uczestniczyć w opiece nad dzieckiem.
To nie jest łatwe, ale czasem trzeba zaufać innym ludziom. Pani Barbara powinna mieć też kontakt z innymi matkami, które doświadczają tego samego. Mi to bardzo pomaga. Wtedy wiem, że nie
jestem sama. To daje ogromną siłę.