Dziennik Gazeta Prawana logo

Matka: nie zabiłabym chorego dziecka

26 lutego 2009, 11:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bogumiła Archaska od 17 lat opiekuje się nieuleczalnie chorą córką. Dla dziewczynki nie ma nadziei na poprawę. Kobietę oburzył apel Barbary Jackiewicz o eutanazję dla syna. "Tak ciężko chorzy ludzie też są potrzebni" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM.


Nigdy! Madzia ma 17 lat i nawet nie chcę myśleć o tym, że może jej zabraknąć. O tym, że coś jest nie w porządku dowiedziałam się podczas porodu. To moje pierwsze dziecko, więc może pani sobie wyobrazić jaka to była tragedia. Przepuchlina mózgowo-rdzeniowa, zapalenie mózgu. Kiedy tkwiliśmy z mężem przy naszej chorej córeczce, lekarze mówili wprost: niech państwo tu nie przychodzą, lepiej się nie przyzwyczajać, proszę zostawić to dziecko, bo nie ma żadnych rokowań.


Nie. To przecież moja córeczka. Po dziewięciu miesiącach leżenia w szpitalu, zabraliśmy ją do domu. Kiedy słyszę prośbę Barbary Jackiewicz o uśmiercenie syna, to tak jakby mówiła o swoim dziecku: ten człowiek jest niepotrzebny.

>>>Barbara Jackiewiewicz prosi o eutanazję dla syna


Bo może dzięki niemu, ktoś zmieni swoje życie. Spojrzy na siebie z innej perspektywy. Pogrążony w jakiejś rozpaczy dostrzeże, że są ludzie, którzy cierpią jeszcze bardziej. Każdy ma na tym świecie jakąś rolę do spełnienia. Również i tak ciężko chorzy ludzie.


Nie rusza się, nie widzi, jej mózg jej nieodwracalnie zniszczony. Jest karmiona przez rurkę doprowadzoną do żołądka, jest cewnikowana.


Może tylko jak mąż przychodzi z pracy. To wtedy widać po niej, jakby się cieszyła. Reszta to chyba zwykłe odruchy. Ale człowiek jest zadowolony nawet z tego jednego uśmiechu.


Wstajemy rano, szykuję młodsze dzieci do szkoły. Najpierw jest cewnikowanie, potem szykuję Madzi jedzenie. Potem przewijanie, karmienie, mycie, sprawdzenie tlenu, za dwie godziny znowu cewnikowanie, za trzy jedzenie. I tak w kółko.


Magda ma swój pokój, który jest obok sypialni mojej i męża. Drzwi są otwarte, więc jeśli coś się dzieje zawsze usłyszymy.


Nie. Ja jestem w domu z Madzią, mąż haruje na dwóch etatach, żeby utrzymać rodzinę.


Ona woła o pomoc. Ona przecież ma już swoje lata i po prostu poczuła zagrożenie: co będzie z synem, kiedy mnie zabraknie. Mnie też czekają te dylematy. O tym jednak można pomyśleć wcześniej. Można przecież załatwić ośrodek dla Krzysztofa. I to wcale nie oznacza izolacji. Matka, dopóki ma siły, może tam przychodzić i uczestniczyć w opiece nad dzieckiem.


To nie jest łatwe, ale czasem trzeba zaufać innym ludziom. Pani Barbara powinna mieć też kontakt z innymi matkami, które doświadczają tego samego. Mi to bardzo pomaga. Wtedy wiem, że nie jestem sama. To daje ogromną siłę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj