Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie chcę rozmawiać o eutanazji

24 lutego 2009, 08:55
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba/Inne
Renata Kim wzywa do dyskusji, a ja się tej dyskusji boję. Każde przyzwolenie na przekroczenie tabu zaczynało się od przypadków drastycznych. Tę granice można potem przesuwać. Mimo zabezpieczeń na końcu i tak jest tylko groza. Groza biurokratycznej loterii decydującej o życiu - pisze Piotr Zaremba.

- >>> wezwała na łamach DZIENNIKA Renata Kim . Powodem tego apelu jest wstrząsająca historia Barbary Jackiewicz, która chce pomóc odejść swojemu synowi od 24 lat wegetującemu w stanie zbliżonym do śpiączki. Pani Jackiewicz jest matką troskliwą i opiekuńczą, tyle że obawia się, co stanie się z synem po jej śmierci. Z synem, któremu poświęciła swoje życie.

Trudno być niewrażliwym na pytania, które stawia ta kobieta. Pytania o prawo do przerwanie nawet nie własnego, a cudzego życia.

Tabu, które we współczesnym świecie jest nawet mocniejsze niż na przykład ochrona życia nienarodzonych. Większość liberalnych demokracji zdecydowała się na legalizację aborcji, a ma kłopoty z akceptacją eutanazją. A tam, gdzie wchodzi ona tylnymi drzwiami - jak we Włoszech - wywołuje silne sprzeciwy nie tylko katolickich fundamentalistów, ale miękkich prawicowców przypominających działaczy naszej PO.

Nieprzypadkowo, bo żadne prawo nie służy rozwikłaniu jednego przypadku. Z udziałem państwa, sędziów, lekarzy, którzy będą mieli nie tylko prawo, ale i zadanie uczestniczyć w przerywaniu życia.

Odwrócę przykład, która podała Renata Kim pisząc, że jakiś polityk doradzał matce, aby skróciła życie syna, a sąd z pewnością okaże jej wyrozumiałość. Komentatorka uznała to za wyraz hipokryzji, chowania głowy w piasek. A ja takie stanowisko, choć widzę jego paradoksalność, jakoś rozumiem. Mogę uznać, że powodowany odruchem miłosierdzia ktoś bliski decyduje się na taką dramatyczną decyzję. Może powinien zasługiwać na wyrozumiałość. Trudno mi za to akceptować sytuację, gdy instytucje powołane, aby chronić życie (sąd, służba zdrowia) podejmują rutynowo, na podstawie powierzchownych ustaleń, decyzję, która w życie godzi. To jest rozstanie się z tyloma rozmaitymi gwarancjami i zasadami (właśnie z tabu!), że mnie na myśl o tym po prostu cierpnie skóra.

To jest wkroczenie na drogę, z której nie ma powrotu. Tę granicę można potem bez końca przesuwać - wraz z coraz większą pobłażliwością sędziów i coraz większą gotowością lekarzy, by pomagać rodzinom w pozbywaniu się obciążających ich bliskich.

Obrońcy eutanazji powołują się na rozwój medycyny przedstawiając eutanazyjne decyzje jako wyraz postępu. Oczywiście fakt, że można podtrzymywać życie kogoś, kto kiedyś zmarłby, wikła nas w paradoksy, i nawet Kościół katolicki oskarżany w tej sprawie o wstecznictwo nie domaga się podtrzymywania każdej kuracji za wszelką cenę.

Ale przyjęcie generalnej zasady, że zależny od nas człowiek może umrzeć, kiedy my zechcemy, nie jest postępem. W starożytności czy średniowieczu ludzie nie mieli z tym kłopotów - wyciąganie poduszki spod głowy to praktyka wielu szacownych społeczeństw. To świętość życia, przyjęcie zasady, że lekarz jest od tego aby ratować za wszelką cenę, a nie przybliżać koniec, jest czymś stosunkowo nowym i postępowym.

Historia Eluany Englaro czy państwa Jackiewiczów to nawet nie jest klasyczna eutanazja, bo ona zakłada świadomą decyzję osoby, której dotyczy. Po ludzku nie wiem. Tylko, że to nie mnie się stawia pytanie, a państwu. I nie jest metodą wyśmiewanie się z posłów czy sędziów opierających się takiej zmianie jako z ludzi, którzy sami czegoś podobnego nie doświadczyli. Gdyby nie taka arbitralność, społeczeństwo przypominałoby dżunglę, w której matka ma prawo zadusić noworodka jak swoją własność, bo nikt inny nie wie, co ona przeżywa.

Każde przyzwolenie na przekroczenie tabu zaczynało się od przypadków drastycznych. Aborcję legalizowano aby ulżyć zgwałconym dziewczynkom i kobietom chorym. Dziś w wielu krajach jest ona stosowana jako środek antykoncepcyjny, a jej zwolennicy sprzeciwiają się nawet skromnym ograniczeniom, np. obowiązkowym medycznym konsultacjom, uznając ją za spełnienie nieograniczonego prawa kobiety do decydowania o losie własnego potomstwa. Państwo, które głośno i "bez obłudy" mówi o odbieraniu życia, nie jest i nie będzie moim ideałem.

Piotr Zaremba, komentator „Dziennika
_____________________________________________________________________________

Opisana przez DZIENNIK >>> historia Barbary Jackiewicz i jej syna stała się dla >>>Renaty Kim powodem do wezwania do ogólnopolskiej dyskusji o eutanazji. Z Renatą Kim ostro polemizował już na stronie opinie.dziennik.pl Jakub Kumoch. Teraz zaś w spór włączył się Piotr Zaremba.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj