Nie ma słów, na taki brak odpowiedzialności. Pijani rodzice z Błachowa na Opolszczyźnie zostawili w domu dwójkę małych dzieci. Bez żadnej opieki. A maluchy bez trudu znalazły zapałki i podpaliły mieszkanie. To cud, że nic im się nie stało.
Podpaliły mieszkanie, bo skąd miały wiedzieć, czym grozi zabawa zapałkami? Rodzice na podwójnym gazie beztrosko wybrali się na zakupy, a dzieci zostawili same
sobie. Co najgorsze, na wierzchu zostawili zapałki. Znalazła je czteroletnia dziewczynka, która zaraz pokazała je swojemu o cztery lata starszemu bratu. I stało się. Wybuchł pożar.
Kiedy zapalił się tapczan, wystraszone maluchy szybko wybiegły z mieszkania. Zaczęły pukać do sąsiadów i krzyczeć, że się pali. I dzięki temu szybko wezwano pomoc. Nikomu nic się nie stało, a spalił się tylko jeden pokój.
A mogło dojść do tragedii! Bo w budynku mieszka aż dziewięć rodzin, w sumie ponad 20 osób. Na szczęście udało się szybko ugasić pożar. Ale nieodpowiedzialni rodzice będą się musieli teraz gęsto tłumaczyć.
Kiedy zapalił się tapczan, wystraszone maluchy szybko wybiegły z mieszkania. Zaczęły pukać do sąsiadów i krzyczeć, że się pali. I dzięki temu szybko wezwano pomoc. Nikomu nic się nie stało, a spalił się tylko jeden pokój.
A mogło dojść do tragedii! Bo w budynku mieszka aż dziewięć rodzin, w sumie ponad 20 osób. Na szczęście udało się szybko ugasić pożar. Ale nieodpowiedzialni rodzice będą się musieli teraz gęsto tłumaczyć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz