Rodziła w domu, a potem topiła noworodki w wannie. Ten koszmar trwał przez sześć lat - od 1992 do 1998 roku. Zwłoki dzieci znaleziono trzy lata temu w beczce po kiszonej kapuście. Zgodnie z
wyrokiem kobieta powinna siedzieć w więzieniu do końca życia. Ale nowego procesu chcą jej obrońcy. Ale też prokuratura. Bo uważa, że sąd źle ocenił rolę męża morderczyni.
Mężczyzna twierdził, że nic nie wiedział o kolejnych ciążach żony i jej zbrodniach. Ale prokuratorzy w to nie wierzą. No bo jak przyjąć na słowo, że mieszkał z Jolantą K. pod jednym
dachem i nie widział, że jest w ciąży? To niemożliwe! Oskarżenie twierdzi, że mężczyzna wręcz namawiał kobietę do zabijania własnych dzieci!
Jakie argumenty przytaczają przed sądem obie strony - dokładnie nie wiadomo, bo rozprawa jest utajniona. A to dlatego, że szczegóły sprawy są tak szokujące, że nie można ich
przytaczać.