"Ma to związek z aferą korupcyjną w Ministerstwie Finansów" - potwierdza rzecznik komendanta głównego policji Zbigniew Matwiej. To kolejna odsłona mafijnego skandalu, na który policjanci wpadli ponad pół roku temu. "W resorcie działał przestępczy układ, który za łapówki załatwiał zwolnienia podatkowe dla firm" - ogłosił wtedy minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

"W jednym z wątków tego układu pojawia się nazwisko Henryka Stokłosy" - dodawał prokurator krajowy Janusz Kaczmarek.

Jak się okazało, mafia podatkowa spokojnie działała przez dziesięć lat. Za łapówki załatwiała dużym firmom umorzenia podatków. Po zatrzymaniu kilku wysoko postawionych urzędników z ministerstwa prasa zaczęła obstawiać, kto kolejny trafi za kraty.

W lipcu do firmy Farmutil, należącej do Henryka Stokłosy, wpadli policjanci z CBŚ. Przeszukali biuro, przejrzeli dokumenty. I jak się okazuje, biznes byłego pilskiego senatora Henryka Stokłosy wciąż jest na celowniku prokuratury.