Koalicja rządząca przegrywa starcie o nowe prawo karne. Jak podaje RMF FM, reporterzy stacji ustalili, że rząd nie zbierze wymaganej liczby posłów, by odrzucić weto Karola Nawrockiego. Aby pokonać decyzję prezydenta, Sejm potrzebuje większości trzech piątych głosów.

Przy obecnym układzie sił politycznych taki wynik jest niemożliwy do osiągnięcia. Opozycja jasno deklaruje, że nie pomoże rządowi w tej sprawie. Bez głosów Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji prezydenckie weto pozostaje w mocy, co kończy proces legislacyjny tej ustawy.

Dlaczego prezydent zablokował zmiany?

Głównym celem nowelizacji było skrócenie czasu trwania aresztów tymczasowych. Polska od lat zbiera krytykę od organizacji praw człowieka za nadużywanie tego środka. Jednak prezydent Karol Nawrocki widzi sprawę inaczej.

Reklama

Swoją decyzję argumentuje ochroną osób pokrzywdzonych. Zdaniem głowy państwa, poluzowanie przepisów o areszcie mogłoby zagrozić ofiarom najpoważniejszych zbrodni. Prezydent uważa, że bezpieczeństwo obywateli jest ważniejsze niż szybkość wychodzenia podejrzanych na wolność przed wyrokiem.

Reklama

Opozycja murem za prezydentem

Politycy opozycji chwalą ruch głowy państwa. Poseł Marcin Warchoł z PiS twierdzi, że decyzja prezydenta chroni ofiary "brutalnych i obrzydliwych przestępstw". Podobne stanowisko zajmuje wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji. Przypomina on, że jego partia miała własny pomysł na zmiany, którego Sejm nie przyjął.

Stadiony grzmią. Kibice przeciwko wetu

Decyzja Karola Nawrockiego nie wszystkim się spodobała. Fala niezadowolenia przetoczyła się przez polskie stadiony piłkarskie w ostatni weekend. Kibice, często sceptyczni wobec zmian w prawie karnym, tym razem ostro skrytykowali prezydenta.

Podczas meczów pojawiły się liczne transparenty uderzające w głowę państwa. Środowiska kibicowskie tradycyjnie są wyczulone na kwestie nadużywania aresztów tymczasowych, dlatego ruch prezydenta odebrały jako uderzenie w wolności obywatelskie.