Celem badań było rozpoznanie roli emocji w kształtowaniu postaw politycznych Polaków, a także wyjaśnienie sukcesu Karola Nawrockiego i dobrego wyniku Sławomira Mentzena w wyborach prezydenckich w ubiegłym roku. Autorzy zastanawiają się także, jak zagrożona duma i wstyd napędzają m.in. polską polaryzację polityczną.

Jakie emocje kryją się za sukcesem prawicy?

Badania realizował zespół złożony z pracowników i pracowniczek Instytutu Krytyki Politycznej oraz kilkunastoosobowej grupy studentów socjologii. Przeprowadzono ponad 40 wywiadów, wśród rozmówców znalazło się 19 kobiet i 26 mężczyzn w wieku od 18 do 81 lat. Trzynastu respondentów pochodziło z okolicznych wsi i małych miejscowości należących do Wareckiego Szlaku Jabłkowego. Rozmowy dotyczyły m.in. polityki, stosunku do Ukraińców, sytuacji gospodarczej i postrzegania poszczególnych najważniejszych polskich polityków. Wywiady zostały przeprowadzone z osobami o różnym statusie społecznym, różnych zawodach i różnych preferencjach i sympatiach politycznych.

Reklama

"Ciekawiło nas, jakie złożone mechanizmy angażujące społeczne emocje kryją się za wzrostem popularności prawicowego populizmu i nasilającej się polaryzacji politycznej w Polsce. Jak pokazały badania, które prezentujemy w poniższym raporcie, polską polaryzację napędza nie tyle konflikt interesów czy wartości, ile dynamika wstydu i zagrożonej dumy" – czytamy.

Reklama

"Prawica dokonała czegoś, na co liberałowie nie mają odpowiedzi"

W badaniu oceniono, że prawica dokonała czegoś, "na co liberałowie nie mają odpowiedzi: skutecznie zneutralizowała wstyd jako narzędzie dyscyplinowania klasy ludowej". "Powstał paradoks bezwstydności – im mocniej liberalne elity próbują zawstydzać, tym silniej wyborcy prawicy konsolidują się wokół polityków, którzy wstydzić się odmawiają" – podkreślono.

Tłumacząc wybór miast z Wareckiego Szlaku Jabłkowego, podkreślono, że było to świadome zagranie na utrwalonych wyobrażeniach dotyczących "Polski powiatowej", stereotypowy fragment "Polski B".

Wstyd jako wieloletnie narzędzie zarządzania emocjami

"Przez wiele lat polskiej transformacji ustrojowej ważnym czynnikiem organizującym polaryzację był wstyd jako narzędzie zarządzania emocjami: symboliczne centrum proeuropejskie zawstydzało prowincję jako niewystarczająco zmodernizowaną i europejską, zarazem wstydząc się za tę prowincję przed Europą" – czytamy w podsumowaniu raportu.

Autorzy zaznaczają, że "lata rządów PiS przyniosły wyraźną zmianę: narodowo-autorytarny populizm dowartościował peryferie symbolicznie, a za sprawą redystrybucji środków publicznych – częściowo także materialnie i relatywnie osłabił hegemonię centrum". "W tym nowym układzie sił, po tej narodowej terapii walki z tak zwaną pedagogiką wstydu, wstyd przestał niemal zupełnie organizować myślenie i postępowanie »ludu« peryferii, choć druga strona podejmuje wciąż próby zawstydzenia" – zaznaczono.

"Jeśli liberałowie nie oduczą się zawstydzać, przegrają"

Zdaniem autorów, "kampania przed wyborami prezydenckimi była przykładem spektakularnej porażki takiej strategii". "Jeśli liberalny elektorat nie przejdzie równie gruntownej terapii, jak ta, którą ludowi przeprowadził PiS, i nie oduczy się zawstydzać, poniżać, wywyższać i pouczać, to przegra także wszystkie kolejne głosowania" – oceniono w raporcie Instytutu Krytyki Politycznej."

"Zarazem strona liberalna, posługująca się swoim wariantem populistycznej strategii, wydaje się pozbawiona własnych, działających źródeł dumy – ostatnią, dla niej specyficzną, była możność zawstydzania ludu" – zaznaczono.

Według badania "na razie nic nie wskazuje na to, żeby liberalna elita miała zdolność autorefleksji pozwalającej na uwolnienie się od ograniczającego ją przywiązania do przemocy symbolicznej jako reakcji na emancypację uwiedzionych przez prawicę szerokich warstw społecznych".

Fala hejtu na Martę Nawrocką i obłęd poniżania i zawstydzania

"Fala bezprecedensowego hejtu, jaka wylała się na Martę Nawrocką po jej pierwszym wywiadzie publicznym, pokazała, że elity liberalne nie wyciągnęły żadnych wniosków z przegranych wyborów prezydenckich, a jej poszczególni przedstawiciele i przedstawicielki (w tym przypadku częściej te drugie) są gotowe zadryblować się i zaprzeczyć wszystkim wyznawanym dotąd wartościom w obłędnej potrzebie poniżania i zawstydzania" – czytamy w podsumowaniu.

"Rasizm, ksenofobia i homofobia prawicy są czymś obrzydliwym"

Autorzy raportu podkreślili, że nie próbują w żadnym miejscu usprawiedliwiać poglądów prawicowych wyborców. "Rasizm, ksenofobia i homofobia, które na co dzień przenikają narracje elektoratu prawicy, są czymś obrzydliwym i nieakceptowalnym" - zaznaczono.

Zwrócono też uwagę, że rośnie akceptacja agresji w debacie publicznej i wzrosła agresja w prywatnych dyskusjach o polityce. "Jest trochę tak, jakbyśmy nienawidzili polityków, ale i coraz bardziej kochali ich nienawidzić. Również osoby deklarujące przywiązanie do wartości liberalnych coraz częściej i chętniej zamieniają się w politycznych kibiców, a nawet kiboli, i przeżywają oraz wyrażają w bliski sposób podobne emocje. Nienawiść i agresja zarażają tak jak populizm, a polityka staje się sferą napędzaną negatywnymi emocjami i zarazem zwrotnie nakręcającą te emocje – napisali w podsumowaniu autorzy.

Raport "Ludzie bezwstydni. Dynamika emocjonalna populizmu w Polsce" przygotowali: Przemysław Sadura, Julia Szostek i Michał Sutowski.