Do tej pory odbyły się pogrzeby 22 górników. Ostatnia ofiara miała dwa razy przeprowadzane badania DNA w specjalistycznym ośrodku w Bydgoszczy. Wszystko po to, żeby wykluczyć jakąkolwiek pomyłkę. Teraz rodzina może odebrać ciało i pochować górnika. To będzie ostatni pogrzeb ofiary katastrofy, która wydarzyła się dwa tygodnie temu.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi gliwicka prokuratura. Przesłuchano już kilkudziesięciu świadków, ale ich liczba może sięgnąć powyżej setki. Równocześnie specjaliści badają znalezione pod ziemią szczątki sprzętu i ubrań górników. Wiadomo z jakiego powodu umierali - od zatrucia tlenkiem węgla, uduszenia, obrażeń wewnętrznych i poparzeń. Ale wciąż nie wiadomo, dlaczego pod ziemią doszło do wybuchu.
Komisja Wyższego Urzędu Górniczego nadal nie może zjechać na miejsce tragedii. Nie pozwalają na to warunki tam panujące. Ale specjaliści podejrzewają, że najpierw eksplodował metan, a to z kolei spowodowało wybuch pyłu węglowego.
Po tragedii pojawiły się głosy, że część górników nie była odpowiednio przeszkolona do pracy pod ziemią. Z 23 zabitych 15 osób pracowało dla firmy zewnętrznej, wykonującej usługi dla kopalni "Halemba". Także ten wątek sprawdza prokuratura.