Do stołu zasiądą oprócz Polaków także Amerykanie, Brazylijczycy, Niemcy Hiszpanie, Szwajcarzy i jeden Chińczyk. Będą tradycyjne wigilijne potrawy, a nawet choinka, która przypłynęła statkiem z Polski. Prawdziwy problem jest z prezentami. Bo na Antarktydzie nie ma sklepów. Dlatego z podarunków zrezygnowano.
Polarnicy nie zobaczą pierwszej gwiazdy na niebie, bo na Antarktydzie właśnie zaczęło się lato, a co za tym idzie, noce są zupełnie jasne. Dlatego na Wigilię umówili się na godz. 23 polskiego czasu.
Jeszcze jednej tradycji stanie się zadość. Polscy naukowcy, jak co roku, odwiedzą grób Włodzimierza Puchalskiego - pioniera fotografii i filmu przyrodniczego. Twórca zmarł nagle w 1979 roku, gdy kręcił film o pingwinach Wyspy Świętego Jerzego. Został pochowany na wzgórzu, nieopodal lodowca, który już wcześniej nazwano jego imieniem. Stoi tam teraz skromny pomnik.