We Wrocławiu studiują jego synowie. A wojewoda dolnośląski jest jego przyjacielem. Dlatego przywódca białoruskiej opozycji Aleksander Milinkiewicz spędzi Boże Narodzenie w Polsce. W Karpaczu.
Milinkiewicz przyjechał do Polski prywatnie. Właśnie po to, żeby spotkać się z synami i spędzić z nimi święta. Z Białorusi zabrał ze sobą jeszcze swoją córkę i wnuczkę. Lider białoruskiej opozycji tłumaczy, że jego synowie nie mogli pojechać do domu na święta, bo groziłoby to nieprzyjemnościami ze strony władz w Mińsku.
Aleksander Milinkiewicz obchodzi Boże Narodzenie dwa razy. Jak tłumaczy - on sam jest prawosławny, ale jego żona jest katoliczką. "I dlatego mam zawsze podwójne święta" - dodaje. A dziś wraz z rodziną pojawi się na pasterce w Karpaczu.
Czego lider opozycji na Białorusi życzy swoim rodakom? Żeby czuli mniej strachu i mieli więcej wiary w zwycięstwo nad białoruskim reżimem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz