"Rodzice zajmują się w święta przyjemnościami, a dziecko, choć wciąż kochane, spada na plan dalszy" - mówi profesor Zbigniew Nęcki z UJ. Według niego, matki spychają wychowanie dzieci na państwowe instytucje - szkoły czy przedszkola. A właśnie w święta, gdy te placówki mają wolne, dzieci są zostawiane same sobie. Stąd w tym okresie najczęściej słyszymy o zostawionych bez opieki pociechach.
Do tego przed świętami matki nie mają czasu. Pracują, muszą przygotować wigilijną kolację dla całej rodziny, a ich uwagę odwraca jeszcze telewizja. Dla dziecka jest coraz mniej czasu. Skoro do tej pory wychowywało się samo, tak i teraz też może pobiegać na ulicy.
Według Nęckiego, pewne wartości czy wzorce zachowań dadzą się przekazać tylko w bezpośrednim kontakcie matki i dziecka. A gdy tego kontaktu nie ma, dziecko rośnie samo i musi uczyć się wszystkiego od kolegów z podwórka.
Na razie wiele wskazuje na to, że nie inaczej było w przypadku 7-letniej Grażynki, której ciało znaleziono w Wałbrzychu. Specjaliści z powiatowego centrum pomocy rodzinie mówią, że nie dostawali sygnałów, że dziewczynka wychowuje się w patologicznym środowisku. Także sąsiedzi bronią jej matki. Według nich jest sumienną opiekunką. Nie potrafią jednak wyjaśnić, jak to się stało, że tak "sumienna matka" zostawiła córkę bez opieki, gdy była pijana.